Bez słowa 2017/II

Mute

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Na platformach streamingowych

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 30 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Alexander Skarsgård
jako Leo Beiler
Paul Rudd
jako Cactus Bill
Justin Theroux
jako Duck Teddington
Livia Matthes
jako Młoda kobieta
Eugen Bauder
jako Młody mężczyzna
Seyneb Saleh
jako Naadirah
Gilbert Owuor
jako Maksim
Robert Sheehan
jako Luba
Nikki Lamborn
jako Rhonna
Noel Clarke
jako Stuart
Daniel Fathers
jako Robert Kloskowski
Florence Kasumba
jako Tanya

Fabuła

Dodaj pierwszy opis

Gatunek
Sci-Fi, Thriller

Szczegóły

Premiera
2017 (świat)
Kraj produkcji
USA
Czas trwania
126 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 3 wiadomości

Recenzje

Ostatni Mohikanin już poległ – teraz nastał czas na ostatniego Amisza. 5
  • 2018-03-01
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Luty na Netflixie wybrzmiewa w tonacjach cyberpunkowych. Twórcy najpierw zaserwowali subskrybentom przeciętny Altered Carbon, by kilka tygodni później powrócić w filmie pełnometrażowym, osadzonym w dystopijnej przyszłości. W Bez słowa czuć powiew franczyzy Blade Runnera, z drugiej jednak strony mistrz kina SF, Duncan Jones (Moon, Kod nieśmiertelności), postarał się wprowadzić kilka elementów, nietypowych dla futurystycznego nurtu.

Bez słowa powstał przede wszystkim z potrzeby umysłu i duszy jego reżysera i scenarzysty. Duncan Jones przez 16 lat starał się o realizację filmu. W pewnym momencie nawet – chcąc przykuć uwagę wytwórni filmowych – postanowił opowiedzieć historię w formie animacji _motion pictures_ (tak zrealizowano m.in. Ekspres polarny ). Inną alternatywą adaptacji scenariusza była możliwość stworzenia komiksu – powieść graficzna miała ukazać się nakładem wydawnictwa Dark Horse. Ostatecznie projekt trafił do rąk Netflixa – kwestią sporną pozostaje, czy była to dobra decyzja twórców.

Z drugiej strony Bez słowa to kino terapeutyczne dla reżysera, który na przestrzeni dwóch ostatni lat stracił obojga rodziców. Właśnie im zadedykował ten tytuł.

Marne 11% pozytywnych recenzji na portalu Rotten Tomatoes zahacza o przesadę, choć efekt końcowy wieloletniej pracy Jonesa faktycznie rozczarowuje. W Bez słowa ulokowany został każdy element, definiujący cyberpunkowe światy – główny bohater popada w stereotyp czarnego kryminału, na własną rękę wikłając się w niebezpieczne śledztwo. Nie zabrakło również futurystycznych technologii oraz femme fatale, igrającą z emocjami protagonisty. Mimo wszystko dystopia świata przedstawionego prowadzi dialog z realizmem – to żywa prognoza kierunku rozwoju, w stronę którego dąży europejska oraz amerykańska kultura i cywilizacja. Zupełnie inaczej sprawa wyglądała m.in. w Blade Runnerze 2039, gdzie tytułowa data oddalała przestrzeń ukazaną od znanych widzom standardów rzeczywistości.

Podczas gdy inne cyberpunkowe tytuły ostatnich miesięcy bardzo wiernie podchodzą do wymogów gatunkowych (niekiedy popadając w mierną pulpę licznych trawestacji motywów, jak miało to miejsce przy okazji Altered Carbon), tak Jones postanawia zrekonstruować objęte konwencje. W gruncie rzeczy bowiem Bez słowa to historia o ostatnim sprawiedliwym konserwatyście, przemierzającym miasto rozpusty i grzechu. W centrum fabuły znów mowa o uczuciach (chyba każdy cyberpunkowy tytuł koncentruje się na tym motywie), jednak odbiorca nie doświadczy tu dywagacji nad sztucznym ciałem i równie cybernetyczną inteligencją (wątek tak często powracający m.in. w Ghost in the Shell).

Niemy protagonista wnosi do filmu krztę oryginalności – tym bardziej, gdy widz uzmysłowi sobie, że jego milczenie skrywa niejednoznaczne podłoże interpretacyjne. Na tej jednak płaszczyźnie film wydaje się bardzo ortodoksyjny, jakby ktoś przetransformował kształtującą się, 16-letnią wizję Jonesa w niedzielne kazanie dla masowego odbiorcy. Bez słowa staje się bowiem wykładnią życia w rodzinie oraz schematem dążenia do stabilizacji w szalonym i niemoralnym świecie. Problematyka uderza we współczesne dysfunkcje społeczne, umiejętnie wplatając je w uniwersum wypełnione strip-barami z seks-automatami.

Niestety, Duncan Jones zapowiadał, że przedsięwzięcie będzie mroczne i niekonwencjonalne. Prace nad filmem zakończyły się, wydając światu tytuł chaotyczny, męczący i bardzo głęboko zakorzeniony w klasycznej estetyce cyberpunku. Z drugiej strony problematyka produkcji nie stawia widzom abstrakcyjnych pytań o sny androidów – przeciwnie, to humanistyczny traktat poszukujący moralnych wartości w świecie jutra. Summa summarum wszelkich wątków skupia się na ocaleniu jedynej niewinnej cząstki ukazanego wszechświata - kilkuletniej dziewczynki.

Każdy, kto oczekuje po tytule fantastyczno-naukowym akcji rodem z Gwiezdnych Wojen, rozczaruje się produkcją. Problem polega na tym, że większość bohaterów spędza swój czas niczym kinematograficzni buntownicy lat 60. - włócząc się bez celu po ulicach, topiąc swój świat w hektolitrach dialogów. To ciekawe, że z jednej strony twórcy serwują nam niemego bohatera (to właśnie on odpowiada za szkalowanie złoczyńców – najstarszy z braci Skarsgård nie wywiązał się jednak z aktorskiego zadania). Druga linia fabularna skupia się natomiast na słowotoku pary opryszków (wąsaty Cactus Bill to jedna z najlepszych kreacji Paula Rudda) – zbyt dużo w niej retorycznych skrótów myślowych, które w teorii mają służyć za ekspozycję świata przedstawionego. Ostatecznie powodują tylko dezorientację odbiorcy.

W latach 20. XX wieku w Niemczech ukształtował się termin "realizmu magicznego". Dziś, ten sam kraj (we współpracy z Amerykanami) wydał światu produkt, który bezpośrednio ochrzcić można mianem "realizmu cyberpunkowego". Ostatni Mohikanin już poległ – teraz nastał czas na ostatniego Amisza.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

CameronPoe 2018-03-17 1

Ten film jest tak gowniany, że poświęcę teraz całe swoje życie, aby wymyślić urządzenie do podróżowania w czasie i cofnę się do chwili, w której zachciało mi się obejrzeć ten kiszkowaty chłam i wybiję to sobie z głowy, albo poświęcę się na budowie urządzenia do kasowania danej pamięci w mózgu i pozbędę się tego dwugodzinnego ścierwa z mojej przeszłości.

Współtworzą