Pojutrze —
Recenzja Marcina Łuczyńskiego "Pojutrze chodź w futrze" jest jak książka kucharska bez przepisów, jak dr Jeckyll bez Mr Hyde’a... Jest po prostu niekompletna i nieścisła i aż woła o polemikę.
przeczytaj recenzję
Rogate ranczo —
Śpiewające krowy, koń-karateka, pędzące pociągi i dużo dynamitu. Mogło być całkiem fajnie, a jednak czegoś zabrakło.
przeczytaj recenzję
Żywot Briana —
"Żywot Briana", jedno z najbardziej błyskotliwych i dopieszczonych dzieł Monty Pythona, był od samego początku filmem kontrowersyjnym.
przeczytaj recenzję
Zgromadzenie —
"Zgromadzenie" to horror dość marny, za to znakomity materiał na moralitet. Historia jest tutaj oparta na bardzo ciekawym pomyśle, choć dobra jest tylko do połowy.
przeczytaj recenzję
Kill Bill 2 —
Druga część filmu mnie rozczarowała: walk jest bardzo mało, natomiast ilość długich i monotonnych dialogów zdecydowanie przekroczyła moją wytrzymałość.
przeczytaj recenzję
Pojutrze —
Film katastroficzny ma to do siebie, że jednym z kryteriów decydujących o jego ocenie jest efektowność samej katastrofy. "Pojutrze" w tej materii spełnia standardy z najwyższej półki.
przeczytaj recenzję
Van Helsing —
No dobra, przyznam, że gorsze filmy widziałem (na przykład „Starą Baśń”). W „Van Helsingu” mamy przynajmniej kilka kadrów ładnie stylizowanych na stare czarno-białe horrory.
przeczytaj recenzję
Monster —
Oscar owszem jest, nagroda należała się za samą charakteryzację, jeśli można jeszcze określać tym mianem tak daleko posunięte zmiany w sylwetce i zachowaniu. Ale to dopiero podstawa roli.
przeczytaj recenzję