The Social Network 2010

Historia założenia jednego z najpopularniejszych serwisów społecznościowych. Student Harvardu, Mark Zuckerberg zakłada w 2004 roku stronę thefacebook.com, która staje się szybko fenomenem.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

W telewizji

HBO3, 07 marzec 2018, środa 16:30 (Polska) zobacz więcej

Na platformach streamingowych

Zwiastuny Zobacz wszystkie 9 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 47 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Jesse Eisenberg
jako Mark Zuckerberg
Andrew Garfield
jako Eduardo Saverin
Justin Timberlake
jako Sean Parker
Armie Hammer
jako Cameron Winklevoss
Max Minghella
jako Divya Narendra
Rooney Mara
jako Erica Albright
Joseph Mazzello
jako Dustin Moskovitz
Patrick Mapel
jako Chris Hughes
Rashida Jones
jako Marylin Delpy
John Getz
jako Sy
Brenda Song
jako Christy Lee
David Selby
jako Gage

Fabuła

Akcja filmu rozpoczyna się w 2003 r. Wówczas to młody Mark Zuckerberg (Jesse Eisenberg) podczas studiów na Harvardzie stworzył portal społecznościowy - Facebook. Ku jego zdziwieniu strona z dnia na dzień stawała się coraz bardziej popularna. Film przedstawia kulisy sukcesu i cenę, jaką musi zapłacić młody student i jego najbliżsi. Redox

Gatunek
Dramat, Biograficzny
Słowa kluczowe
haker, bliźniak, zdrada, przyjaźń zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2010-10-15 (kino), 2010-09-24 (świat), 2011-03-15 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Columbia Pictures
Scott Rudin Productions
Michael De Luca Productions zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Social Network (alternatywna pisownia)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
120 minut
Budżet
50 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 44 wiadomości

Recenzje

Społeczna rewolucja aspołecznego typa! 9
  • 2010-10-23
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Kiedy oficjalnie już wiadomo było, że David Fincher nakręci film o powstaniu Facebooka, dało się usłyszeń głośne echo niezadowolenia ze strony widzów. Bo cóż ciekawego możemy dowiedzieć się o jakimś portalu społecznym? Jednak już pierwsze teasery rozwiały wątpliwości co do wiarygodności nowej produkcji. Twórca Siedem zaprasza nas na wspaniały seans o zdradzie, geniuszu, żądzy i przyjaźni. Jego obraz to film nie o samym Facebooku, ani nawet o jego założycielach, ale film o nas samych, o społeczeństwie XXI w., które uczestniczy w prawdziwym wyścigu szczurów.

Harvard, jesień 2003 r. Film otwiera scena, kiedy Erica (Rooney Mara) zrywa więź z przyszłym założycielem Facebooka, Markiem (Jesse Eisenberg), młodym, bardzo zdolnym programistą. Wyzywa go od dupków i egoistów. Ten pod wpływem emocji bluzga na nią na swoim blogu i w afekcie tworzy stronę facemash, na której studenci oceniają urodę swoich koleżanek. Takim sposobem to Zuckerberg zdobywa rozgłos na uczelni i wkrótce otrzymuje propozycję na coś wielkiego…

Fincher próbuje w swoim najnowszym filmie odkryć monumentalny sukces młodych studentów, których życie w ciągu tego krótkiego okresu zmieniło się diametralnie. Przedstawia nam trudną drogę, jaką musieli przejść i zmierzyć się z własnymi słabościami. Droga ta przepełniona jest zdradą, kompleksami i fobiami bohaterów. Właśnie z perspektywy dwóch procesów wytoczonych Markowi poznajemy pełny obraz tworzenia dzisiaj jednego z najpopularniejszych serwisów. Pierwsza rozprawa wytoczona została przez braci Winklevoss, którzy oskarżają głównego bohatera o kradzież ich pomysłu, który miał im zapewnić świetlaną przyszłość. Drugi to proces to pozwanie Zuckerberga przez jego najlepszego i jedynego przyjaciela, Eduarda, który formułuje zarzut o zwykłe zrobienie go w jajo.

Ideą twórców nie jest jakaś promocja czy gloryfikacja Facebooka. Strona to jedynie tło, by móc ukazać kondycję świata XXI w. i przemiany, które dokonują się na naszych oczach. Tak samo jest z końcową oceną Marka. Co prawda zarzuca mu się cynizm, egoizm, ale nie do końca nie przekreśla się jego zasług. Wiele scen wskazuje na jego niezwykły zapał, determinację, kreatywność, które nim kierowały. To właśnie jego trudności w utrzymywaniu czy nawiązywaniu kontaktów, pewien "defekt społeczny" sprawił, że postanowił udowodnić społeczeństwu, a przede wszystkim sobie, że coś znaczy. A może kierowała nim tylko chęć zysku? Film ostatecznej odpowiedzi na to i inne pytania nie udziela. Sugestywna jest szczególnie pierwsza, otwierająca film scena, w której to Mark toczy jak myśli jedną z rutynowych rozmów ze swoją dziewczyną. Nie wie, że szybkiej wymianie zdań, dziewczyna oznajmi mu, że ma go dosyć i odchodzi, wskazując na jego przywary i kompleksy. Sekwencja ta to niczym pojedynek w ping-ponga, w której każda ze stron przy odbijaniu piłeczki narzuca drugiej swoje racje. Ten w akcie złości obraża ją na swoim blogu i konstruuje stronę, na której w pewien sposób poniża płeć przeciwną. Tym samym jest to dobitny przykład na to, że pomysł Marka narodził się na bazie jego chęci udowodnienia innym swojej niesamowitości. Inną taką sceną może być ta, w której chłopak dowiaduje się od Saverina o jego przyjęciu do ekskluzywnego klubu, kiedy to ujawnia się ego niepohamowana zazdrość i chęć przebicia jego dokonań.

Mimo, że film można uznać za gadany (ale nie w żadnym wypadku nie przegadany!) to jednak utrzymuje dynamiczne, miejscami wręcz zawrotne tempo. Warto tutaj przywołać scenę tworzenia Facemasha i jednocześnie jednej ze studenckich imprez. Nie przeszkadza to jednak w pełnym zrozumieniu ważnych dla filmu wątków. Całą atmosferę obrazu podkreśla fenomenalna muzyka skomponowana przez wokalistę zespołu Nine Inch Nails, Trenta Reznora. Jej elektroniczne brzmienia eksponują niepewność i napięcie wynikające z dalszych kroków bohaterów. Jak w pozostałych filmach Finchera nie zawodzi w najmniejszym stopniu warstwa techniczna. Dynamiczny montaż, świetne zdjęcia, dźwięk zasługują na same słowa pochwały.

Wielkie słowa uznania należą się również młodym aktorom. Podołali powierzonym im zadaniom, tworząc wiarygodne portrety osób związanych z tworzeniem Facebooka. Przede wszystkim na pierwszy plan wysuwają się dwie bardzo dobre kreacje Jesse’ego Eisenberga i Andrew Garfield (przyszły odtwórca roli Petera Parkera w reboocie Spidermana). Postać stworzona przez pierwszego z nich jest podobna do tej z Walki żywiołów, gdzie Eisenberg wcielił się w egocentrycznego Walta. Jeżeli spodziewacie się kolejnej sympatycznej rólki z Krainy przygód czy Zombieland to grubo się przeliczyliście. Natomiast dwudziestosiedmioletni Andrew Garfield, którego znamy z małej rólki w Parnassusie udowodnił, że jest aktorem bardzo charyzmatycznym i potrafi przyćmić w kolejnych scenach odtwórcę Zuckerberga. Zaskoczeniem okazały się występy Justina Timberlake’a jako Sean Parkera, który przyczynił się do rozdzielenia przyjaźni Marka i Eduarda czy chociażby Brendy Song jako wręcz psychopatyczna dziewczyna jednego z bohaterów. Ciekawym pomysłem było zagranie obu braci Winklevoss (Camerona i Tylera) przez jednego aktora - Armiego Hammera.

Social Network to porządnie rozpisany dramat obrazujący zawrotne tempo życia naszych czasów, uczestniczenia w wielkim maratonie wyścigu szczurów, ale przede wszystkim spojrzenie na społeczeństwa jako grupy, która zaczyna mieć problemy z prostymi kontaktami, relacjami międzyludzkimi. Podmioty takie jak Facebook, pomagają im w osiągnięciu zamierzonych celów. Fincher również nie wybiera do końca głównego bohatera swojej historii. Takie zagranie nie często zdarza się w tego typu produkcjach. To nie jedyne odstępstwo reżysera od schematów. Social Network ogląda się z zapartym tchem i napięciem, śledząc dalsze kroki postaci. Całości towarzyszy muzyka, która dawała świetny efekt z tym co działo się na ekranie. I tak na tych prostych zasadach David Fincher zbudował swój najlepszy film, bijąc na głowę swoje wcześniejsze dokonania (Siedem czy Podziemny krąg) i udowadniając, że bezsprzecznie należy do grona utalentowanych twórców z Hollywood. Czekamy w takim razie na więcej.

8 z 8 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

By móc wcielić się w rolę Seana Parkera Justin Timberlake na potrzeby filmu musiał zapuścić loki. zobacz więcej

Wpadka

DJ na imprezie w 2003 r. miksuje muzyczny utwór zwany Serato Scratch Live, który miał premierę w maju następnego roku. zobacz więcej

Pressbook

O filmie — Każda epoka ma swoich wizjonerów, którzy pozostawiają po sobie odmieniony świat. Rzadko jednak odbywa się to bez sporów dotyczących tego, co dokładnie się wydarzyło i kto był obecny w chwili tworzenia. W filmie The Social Network, reżyser David Fincher i scenarzysta Aaron Sorkin przyglądają się momentowi, w którym powstał społeczny fenomen 21. wieku - Facebook, z... zobacz więcej

Komentarze 19

Avatar square 200x200

Redox 2010-10-16 9

Rewelacja! – Porównania do "Ojca Chrzestnego" czy "Obywatela Kane’a" jak najbardziej trafne i nie przesadzone. Fincher kolejny raz zafundował nam niesamowite, intrygujące widowisko, od którego wręcz nie można oderwać oczu.

Historia nie o samym Facebooku, czy jego twórcy, ale o nas samych, społeczeństwie żyjącym w XXI w. i uczestniczącym w wyścigu szczurów.

Brawurowo zagrany, świetnie zmontowany z niezwykłą, intrygującą muzyką, która dawała świetny efekt i oczywiście ze scenariuszem Sorkina, zapewne przyszłym kandydatem do Oscara.

Film roku? Tak, ale to za mało powiedziane. Jedna z najlepszych produkcji ostatnich lat!

9/10

Zobacz wszystkie 4 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
MJ_MARTINO Redox 2010-10-16 9

Niestety albo stety muszę się z Tobą zgodzić!
Film rewelacja ogląda się go płynnie i z zapartym tchem, relacje pokazane między ludźmi stoją na wysokim poziomie … muzyka jest idealna.
Rewelka film polecam go!
9/10

Trophy Redox 2010-10-23 8

Ciekawa recenzja, tylko czy rzeczywiście bije na głowę "Podziemny krąg". Ciekawa jestem.

Ronaldinho Redox 2010-10-31 9

Byłem na ten film napalony nieźle, że aż byłem na premierze. "Fight Cluba" ten film nie bije, ale zaliczyłby go do pierwszej trójki filmów Davida Finchera obok FC i "Seven". Cały film – "The Social Network" jest zrobiony na bardzo wysokim, równym poziomie, w szczególności muzyka, która jako dzieło odrębne nie brzmi jakoś tak super rewelacyjnie, ale to jak się układa z obrazem zwłaszcza utwór "In Montion" jest zdumiewające. No i trick jaki David Fincher zastosował przy tworzeniu braci Winklevoss jest zdumiewający. Zdecydowanie jest to najlepszy film roku obok "Incepcji", jak do tej pory i jak dla mnie główny kandydat do Oscarów na tę chwilę, myślę, że za scenariusz adaptowany już można dać, tak jak rok temu dla Christopera Waltza przewidziałem, ale teraz jest też Andrew Garfield jak dla mnie niemal pewniak. Pamiętam jak z początku wydawało się to głupie – hehe, film o "Facebooku", niemal wyśmiane jak film o grze Monopol. Ale jak się okazało nie jest to film o samym portalu, ale o jego twórcach i próbie oceny postaci Marka Zuckerberga, choć oczywiście o czym pisała np Erica Albright, około 50% to fabuła wymyślona przez Hollywood.

Trophy Redox 2010-11-01 8

Rzeczywiście nie bije na głowę "Podziemnego kręgu", ale też nie jest to najgorszy film Finchera. Dobra gra aktorska, szczególnie Garfielda, Jesse’ego jakoś nie kupuję, cały czas ma taki sam wyraz twarzy.
Interesują mnie tematy związane z tworzeniem stron itp. Pomimo, że film głównie opiera się na procesie sądowym, to i tak bardzo mnie zaciekawił. Warto obejrzeć w szczególności dla barwnych bohaterów.
Najbardziej żałuję właśnie tego, że "Social Network" jest przekłamany. Wolałabym obejrzeć jak to wszystko na prawdę miało miejsce.

karamija 2011-09-19

Social – Nie oglądałam, więc nie mam wyrobionej opinii. Co mnie samą dziwi, bo wydaje mi się, że wszyscy znajomi tłumnie pobiegli do kina na ten film… Ja zobaczę go dopiero w niedzielę wieczorową porą na hbo, na spokojnie, w domu

Bloody_Boy 2011-08-17 7

Średnio ;) – Nie jest to najlepszy film jaki oglądałem oraz nie najgorszy… Zdecydowanie nie jest to najlepszy film Finchera ;/ Moim zdaniem produkcja lekko przereklamowana :( 7/10

walek07 2011-01-16 8

ciekawy, nie nudzi… – dobry, fajne dialogi… i się zastanawiam… dlaczego to nie ja wymyśliłem Facebooka? :(

Michal_Dajer 2010-12-20 9

Jeden z lepszych filmów roku 2010 – Film The Social Network to jeden z lepszych i ciekawszych filmów roku 2010. Opowieść o powstaniu najsłynniejszego chyba portalu internetowego – Facebook z gruntu mogłaby być nudnym opowiadaniem o ciężkiej pracy grupki informatyków. W zamian za to dostaliśmy ciekawą (ciekawe na ile prawdziwą?) historie o przyjaźni, nienawiści, zemście i gniewie.

Scenariusz został świetnie dopasowany, wszyscy aktorzy wydają się idealnie pasować do swoich ról. Największe brawa należą się Jesse’mu Eisenbergowi, który powoli wyrasta na coraz to lepszego aktora. Dodałbym także brawa dla Josepha Mazzello, który na tym tle dobrze grających aktorów także się wyróżniał.

Moja ocena: 9/10.

Polecam wszystkim.

Współtworzą