Rocky Balboa jest emerytowanym bokserem, którego świat zapamiętał jako niepokonanego wielokrotnego mistrza świata, znanego z determinacji w walkach z przeciwnikami zazwyczaj przewyższającymi go warunkami fizycznymi. Nigdy się nie poddaje, i tą samą zasadę próbuje wpoić swemu synowi, poszukującemu formuły życiowej. Po tym, jak kilka lat wcześniej jego żona Adrian zmarła na raka piersi, wiedzie życie wdowca, prowadząc restaurację i próbując być społecznie użyteczny dla swoich przyjaciół. Po zobaczeniu symulacji komputerowej przedstawiającej hipotetyczną walkę między sobą a obecnym mistrzem boksu, pewnym siebie, nokautującym każdego przeciwnika, Masonem "the Line" Dixonem, postanawia wrócić do aktywnego, profesjonalnego sportu na ring. Mason Dixon, który traci na popularności uznaję walkę z byłym mistrzem za okazję do poprawy swego wizerunku medialnego, zakładając z góry, że staruszek nie wytrzyma nawet jednej rundy. Rocky rozpoczyna przygotowania do ostatniego zawodowego pojedynku w swoim życiu. Yasha
8/10 – Sylvestrowi wreszcie udało się powrócić do prostych emocji które były największą siłą pierwszej części. Kameralna opowieść o godnym starzeniu i zamknięciu wiecznie otwartych rozdziałów swojego życia, okazała się najlepszym sequelem Rocky’ego. Świetne zakończenie, dobrze, że do filmu nie weszło te alternatywne, które byłoby jednym krokiem za daleko.
Jest to ostatnia część z serii i jak na nią przystało utrzymuje jej bardzo wysoki poziom. Ten film tak jak i pozostałe odsłony jest wprost rewelacyjny. Znowu dostajemy życiową historię tym razem o przemijającym czasie i jest to naprawdę znakomicie przedstawione. Rocky to zdecydowanie najlepsza postać jaką Sly kiedykolwiek wykreował na wielkim ekranie.
Pozostałe
Pierwszy legendarny Rocky i Właśnie ten ostatni, to najlepsze części tej serii. Zdecydowanie. Stallone pokazał całkiem dobre aktorstwo