Młody mężczyzna (McAvoy) odkrywa, że jego zaginiony ojciec jest skrytobójcą. Gdy zostaje zamordowany syn werbuje się do organizacji dla której pracował jego ojciec, gdzie jest trenowany przez człowieka o nazwisku Sloan (Freeman), by zająć miejsce swego ojca. Yasha
ocena dla filmu // zgodność z oryginałem ponoć zerowa – http://kinofilizm.blogspot.co. uk/2013/06/wanted.html
Zaskoczenie – No i miłe zaskoczenie. Nie spodziewałam się tak dobrego filmu. Jolie podkradała całe przedstawienie we wspólnych scenach z McAvoy’em… Ten film należał do niej i spisała się świetnie. Reszta również dobrze grała. Udane kino akcji 7/10
> Jolie podkradała
> całe przedstawienie we wspólnych scenach z McAvoy’em…
Więc chyba McAvoy dobrze sie spisał, bo wg mnie taka ta postać miała być – przeciętny, zwykły facet, który nie rzuca się w oczy…
a film, może i bez rewelacji, ale chętnie obejrzała bym go ponownie… ogólnie 7/10
film świetny. obejrzałem go właśnie drugi raz po długim czasie i zastanawiałem się czy będzie on b. dobry jak go oglądałem 1st. raz? No i tego nie żałuję. Od początku do końca film trzyma poziom jak i całe tło efektów które w nim występują:) Ciekawe co wykąpinują w drugiej części Wanted. Po prostu nie mogę się doczekać;p Polecam każdemu.
PS. Żałuję że nie poszedłem na ten film do kina;p
Pozostałe
Film (imponującej) akcji przede wszystkim, to jedyny element który wyszedł po prostu świetnie. A reszta? Podczas seansu wydawało mi się, że to wkurzający główny bohater rujnuje show, ale im dłużej o tym myślę, tym mam więcej zastrzeżeń. Ale od początku. Wesley Gibson to przegryw do kwadratu, poza jakąkolwiek rozsądną skalą. Ciężko go polubić a jeszcze ciężej się z nim utożsamiać. Oczywiście "punkt widzenia zależy..", wiadomo, film skierowany w założeniu do młodych dorosłych, ale Wesley nie posiada żadnej ujmującej cechy. "Napoleon Wybuchowiec", "Świat Wayne’a", przykładów pewnie znalazłbym więcej, w każdym razie ta konwencja opiera się na (w jakimś wymiarze) charyzmatycznych postaciach. Tutaj co najwyżej można utożsamiać się z zewnętrznymi okolicznościami.
Bardzo spodobało mi się za to jak "dar" Wesley’a został wkomponowany w całość, tak samo zakończenie. Scenariusz jest solidny, momentami przewidywalny, momentami zalatywał Matrixem, ale ogólnie jest tylko kilka fragmentów do których mógłbym się przyczepić. Natomiast film nie potrafił / nie chciał / nie miał czasu zbudować spójnego świata w którym działałaby ta cała gildia zabójców. Ten element to taka wydmuszka, wytwór na potrzeby głównego bohatera i tyle. Szkoda.
Film nie chciał być zwykłym akcyjniakiem, przesłanie "To możesz być ty" nie jest złe, ale pokazane w ten sposób wydało mi się dość ironiczne w kontekście amerykańskiego społeczeństwa.