Wilkołak 2018

The Wolf Men

Akcja filmu rozgrywa się latem 1945 roku. Dla ośmiorga dzieci, wyzwolonych z obozu Gross-Rosen, zostaje utworzony prowizoryczny sierociniec w opuszczonym pałacu wśród lasów. Ich opiekunką staje się dwudziestoletnia Hanka, również była więźniarka. Po okropieństwach obozu bohaterowie powoli odzyskują resztki straconego… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 13 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Danuta Stenka
jako Jadwiga
Sonia Mietielica
jako Hanka
Nicolas Przygoda
jako Janek
Werner Daehn
jako Esesman
Kamil Polnisiak
jako Władek
Jakub Syska
jako "Siwy"
Helena Mazur
jako "Ruda"
Krzysztof Durski
jako "Czarny"
Julia Ślusarczyk
jako "Duża"
Matylda Ignasiak
jako "Mała"
Oleg Shcherbyna
jako Lońka

Fabuła

Akcja filmu rozgrywa się latem 1945 roku. Dla ośmiorga dzieci, wyzwolonych z obozu Gross-Rosen, zostaje utworzony prowizoryczny sierociniec w opuszczonym pałacu wśród lasów. Ich opiekunką staje się dwudziestoletnia Hanka, również była więźniarka. Po okropieństwach obozu bohaterowie powoli odzyskują resztki straconego dzieciństwa, jednak koszmar szybko do nich powraca. W okolicznych lasach krążą obozowe wilczury. Wypuszczone przez esesmanów przed wyzwoleniem Gross-Rosen, wygłodzone i zdziczałe zwierzęta osaczają pałac w poszukiwaniu pożywienia. W przerażonych dzieciach uruchamia się obozowy instynkt przetrwania. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
lata 40., dziecko, pies, las zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2018-09-19 (świat)
Dystrybutor
Balapolis
Wytwórnia
Balapolis
Rosco Polska (koprodukcja)
Twenty Twenty Vision Filmproduktion (koprodukcja) zobacz więcej
Kraj produkcji
Polska, Holandia, Niemcy
Inne tytuły
Werewolf (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
88 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Wilkołak sprawdza się jako rasowy thriller survivalowy oraz urzeka gatunkową próbą podejścia do tematu powojennych traum. 8
  • 2018-09-24
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Karmiony taśmową produkcją horrorów zza Oceanu, przez całe życie czekałem na polskie, satysfakcjonujące kino grozy. Oczekiwań nareszcie stało się zadość. Wilkołak sprawdza się jako rasowy thriller survivalowy oraz urzeka gatunkową próbą podejścia do tematu powojennych traum. Jak każdy szanujący się horror, pozwala odczytać się w warstwie realistycznej oraz na poziomie meta, korespondującym tutaj z baśnią o Czerwonym Kapturku.

Zachód już dawno przekuł wojenną tematykę w popkulturową treść. Wystarczy przytoczyć genezę Magneto z franczyzy X-Men, który swoje moce nabył właśnie w obozie koncentracyjnym. Niestety, w kinie polskim II Wojna Światowa wciąż traktowana jest z przesadnym pietyzmem, nie wychylając nosa spoza szufladki narodowo-patriotycznej. Żołnierze nadal wpisywani są w romantyczny topos z utworów Mickiewicza, a generalny patos i postrzępiona, biało-czerwona flaga stają na porządku dziennym w tytułach takich jak niedawny Dywizjon 303. Wydaje się to dziwne o tyle, że podobnej tematyki podejmowali się już twórcy raczkującego, rodzimego kina w okresie Szkoły Polskiej. Ba! Filmy jak Popiół i diament, Kanał czy Eroica zawstydzają współczesnych filmowców merytoryczną głębią treści oraz artyzmem.

Adrian Panek podjął się niełatwego zadania. Targnął się na gatunkową próbę przedstawienia powojennych traum, sięgając po estetykę kina grozy. Oczywiście, nie ma tutaj mowy o przejaskrawionych stereotypach nazistów, otwierających wrota do piekła (by przypomnieć narodziny Hellboya). Nie ma też straszydeł, wyskakujących zza rogu i próbujących przestraszyć odbiorcę wykrzywioną gębą. Reżyser i scenarzysta swoją historię rozpoczyna w 1945 roku w trakcie ewakuacji obozu Gross Rosen. Bohaterowie Wilkołaka to grupa zróżnicowanych wiekowo dzieci – byłych więźniów obozu – którzy trafiają do opuszczonej rezydencji w górach. Niestety, ich chwilowa sielanka zostaje przerwana nadejściem wygłodniałego stada nazistowskich psów. Zwierzęta więżą dzieci w murach budowli, ograniczając ich dostęp do wody i pożywienia. Od tego momentu film przejmuje estetykę pełnokrwistego thrillera survivalowego, wydobywając ze swoich bohaterów pierwotne instynkty.

Zwierzęta i dzieci na planie filmowym stanowią największą zmorę twórców. Adrian Panek, idąc pod prąd, zdecydował się wykorzystać w swoim widowisku jedno i drugie. Wyszedł z tego obronną ręką. Polskie kino już dawno nie doświadczyło tak znakomitych kreacji wśród najmłodszych aktorów. W przedstawione postacie można uwierzyć, a co najważniejsze: widz szczerze kibicuje im w trakcie brutalnej walki o przetrwanie. Niczym w klasyce literatury, „Władcy much”, młodzi bohaterowie muszą zmierzyć się z patową sytuacją – w niekorzystnych warunkach, bez obecności osoby dorosłej stawić czoła pierwotnym instynktom, jak głód, gniew i rodzące się wśród dojrzewających chłopaków pożądanie. W tej kwestii ciekawe wydaje się zestawienie ich z szalejącymi na zewnątrz zwierzętami. Dzieci – ze względu na niekorzystne warunki oraz wcześniejsze doświadczenia obozowe – stopniowo ulegają zjawisku dehumanizacji.

Jak w każdej ambitnej odsłonie kina grozy, realistyczna warstwa fabularna skrywa swój baśniowy rewers. Wilki można odczytywać jako trafną metaforę powojennych traum dzieciaków. Dopiero oswojenie lęków pozwala młodym stawić czoła ich prawdziwemu wrogowi: naziście. Nieprzypadkowo zresztą Hania (Sonia Mietielica) zakłada w pewnym momencie czerwoną sukienkę, odwołując się tym samym do innej kultowej bohaterki z popularnego tekstu kultury, która również musiała stawić czoła złemu wilkowi. Z drugiej strony reżyser otwarcie przyznaje, że trzon fabuły wybudował na miejskich legendach, rozpowszechnionych zwłaszcza w południowej części Polski.

Fabułę Wilkołaka można odczytać również w dyskursie sytuacji żydów na terenach Polski po wtargnięciu Armii Czerwonej. Poprawna politycznie historia milczy o masowych mordach więźniów obozów koncentracyjnych, których dopuścili się Polacy, przeżarci faszystowską indoktrynacją. Dla bohaterów filmu pozorna wolność również przeradza się w kolejne piekło na ziemi.

Wrażenie robią formalne zabiegi wykorzystane w filmie. Całokształt niemal pozbawiony zostaje dialogów, odbywa się w niepokojącej ciszy, czasem ubranej w hipnotyczną muzykę Antoniego Komasy-Łazarkiewicza albo drapieżne szczekanie psów za oknem. Już tegoroczne Ciche miejsce wskazało widzom, że w budowaniu napięcia sprzyja niemal całkowite wyzbycie filmu z dźwięków. Wilkołak tylko potwierdza tę tezę.

Film jawi się jako fenomen polskiego kina gatunkowego. Adrian Panek doskonale czuje język, którym przemawia. Wcześniej dostarczył widzom jeden z bardziej niejednoznacznych debiutów ostatnich lat (mowa o filmie Daas). Tym razem zrealizował światowe kino, w zasadzie uniwersalne w podjętej tematyce, które śmiało może mierzyć się z horrorami zza Oceanu – ba! Polski film pożarłby je w całości, nie pozostawiając nawet sterty kostek. Na taki tytuł czekałem od bardzo długiego czasu – otrzymałem klimatyczne dzieło, którego nie powstydziliby się najwybitniejsi twórcy. Chapeau bas!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą