Trzecia część była absolutnie udanym i dopracowanym zakończeniem serii. Wraz z czwartą zmarł sens i znaczenie. Teraz, z piątą częścią, sępy – czyli konsumenci – są karmione.
Między innymi, po groteskowym odrodzeniu Palpatine’a, Disney stracił stałą publiczność franczyzy, w tym mnie. Nawet nie zacznę o losie Luke’a i Hana. Jedynym wyczynem, jaki Disney osiągnął w Gwiezdnych Wojnach, jest zniszczenie dojnej krowy w zaledwie trzech aktach. Dzięki powściągliwości kolejnych filmowych manewrów, przynajmniej ekonomiczny rozum wydaje się powracać do zarządu Disneya. A chwila, Mandelorian, którego nikt się nie spodziewał (poza kilkoma krytykami filmowymi), wkrótce pojawi się w kinach… The Shit-Show must go on!
juhuuuuuu!!!!
Świetna wiadomość! Już pierwsza część udowodniła, że nie trzeba wysokobudżetowej hollywoodzkiej produkcji, żeby dobrze i kreatywnie bawić.
He-Man godny roku 2026, czyli He-Boy. Poza tym za mało konkretnych mięśni, za mało konkretnego CGI. A rok filmowy, z jego pozornie setką nadchodzących re-pre- 'what ever' make’ów, dopiero się zaczął…
Phoebe Waller-Bridge i Lara Croft… będzie masakra
Kontynuacja rzezi męskiego bohatera. Między innymi Luke Skywalker – stary, pesymistyczny samotnik; Han Solo – od generała do zadłużonego zbiega; Indiana Jones – samotny, niezadowolony starzec; i tak dalej. Teraz Robin Hood – „Nie był bohaterem” – na plakacie. Dno.
Grupa wrażliwych amerykańskich nastolatków wielokrotnie napada pod groźbą broni na meksykański kartel. Przeczytaj to jeszcze raz.
Intrygujący, klimatyczny, udany horror
Proszę czekać…