Mam nadzieję, że zastąpią słonie T-Rexami. Why not!
@Bercik022 Krótko mówiąc, studia nastawione na zysk chętniej dostosują się do oczekiwań widzów, a tym samym będą stawiać na wolność artystyczną, niż serwis streamingowy o niższych kosztach logistycznych, który jednoznacznie wspiera ideologię „woke” i będzie działać w ramach tych parametrów, pozostając w ten sposób zawsze artystycznie ograniczony. Wymienione filmy stanowią zdecydowaną mniejszość wysokiej jakości produkcji firmy, która produkuje około 40 filmów rocznie. Nagłówki tabloidów o politykach nie odgrywają rolę w finalnym produkcie filmowym, przyszłych produkcji, o których można dziś jedynie spekulować. W tej branży liczy się i zawsze będzie się liczył udany produkt i zysk.
@Bercik022 Internet ponownie broni swojego założenia jako fakt. Zwolnienia w Paramount i WB były już zaplanowane przed przejęciem. Chociaż studio filmowe ma takie same struktury jak tradycyjne przedsiębiorstwo, studio filmowe jest oparte na projektach, praca wymaga dużej elastyczności, a efekty często mają duży wpływ na publiczność. Porównując studio filmowe i Netflix, każde studio jest lepsze dla konsumenta, swobody artystycznej i ogólnego efektu końcowego.
@Grzegorz_Derebecki Kiedy Hollywood był politycznie niezależny? A jeśli chodzi o TVN — czy to opiniotwórcze medium będzie w związku z tym jeszcze bardziej chwalić status quo Ameryki, czy co?
@Bercik022 Skąd bierze się pewność masowych zwolnień? A tak przy okazji, Hollywood było, jest i zawsze będzie kwestią polityczną. Postrzeganie Netflixa jako niezależnego, neutralnego dostawcy mediów jest bardzo śmiałe.
Trzecia część była absolutnie udanym i dopracowanym zakończeniem serii. Wraz z czwartą zmarł sens i znaczenie. Teraz, z piątą częścią, sępy – czyli konsumenci – są karmione.
Między innymi, po groteskowym odrodzeniu Palpatine’a, Disney stracił stałą publiczność franczyzy, w tym mnie. Nawet nie zacznę o losie Luke’a i Hana. Jedynym wyczynem, jaki Disney osiągnął w Gwiezdnych Wojnach, jest zniszczenie dojnej krowy w zaledwie trzech aktach. Dzięki powściągliwości kolejnych filmowych manewrów, przynajmniej ekonomiczny rozum wydaje się powracać do zarządu Disneya. A chwila, Mandelorian, którego nikt się nie spodziewał (poza kilkoma krytykami filmowymi), wkrótce pojawi się w kinach… The Shit-Show must go on!
juhuuuuuu!!!!
Świetna wiadomość! Już pierwsza część udowodniła, że nie trzeba wysokobudżetowej hollywoodzkiej produkcji, żeby dobrze i kreatywnie bawić.
Proszę czekać…