Podobnie jak w późniejszym o rok "Nie kocham cię", Rastorgujew i
Kostomarow oddają cały film w ręce amatorów. Przekazują im kamerę i podążają za impulsami ich wyobraźni. Młodzi Rosjanie kręcą to, co ich boli, dotyka, interesuje, pobudza, przykuwa uwagę. Instynktownie skupiają się na emocjach, nie bacząc na sens, spójność, konsekwencję czy cel tych poszukiwań. Całość splata jednak wyrazisty lejtmotyw: miłość. To ją bohaterowie próbują ująć w kadrze w momentach czułości z drugą osobą, ale także w spontanicznych wybuchach agresji wywoływanych w trosce o kogoś bliskiego. To miłość płynnie wiedzie nas przez liczne i różnorodne historie, pozwala nie dostrzegać kanciastej, surowej formy filmowej wypowiedzi i buduje dramaturgię wybranych przez bohaterów chwil.