Sierżant Joseph Bouvier, zwolniony z wojska za nadmierną porywczość, nie radził sobie lepiej z kobietą, którą zamierzał poślubić. Louise Lesueur odrzuciła go bez wahania. W nagłym napadzie wściekłości Bouvier strzelił z pistoletu i popełnił samobójstwo. Oboje cudem przeżyli pomimo odniesionych obrażeń. Kilka miesięcy później, po pobycie w szpitalu psychiatrycznym, Bouvier postanowił udać się pieszo do Lourdes, aby podziękować Bogu za ocalenie. Nigdy więcej nie widząc Louise, Bouvier przemierzył Francję z północy na południe, głosząc każdemu, kto chciał słuchać, że jest „bożym anarchistą” i nie toleruje niesprawiedliwości. Przez trzy lata popełnił kilka morderstw z diaboliczną zręcznością, zawsze szybko poruszając się, aby uniknąć oskarżenia i przesłuchania. Został jednak aresztowany i przewieziony do Privas, pod jurysdykcję sędziego Rousseau, który natychmiast rozpoznał poszukiwanego mężczyznę, mimo że nigdy go nie widział. Od tego czasu, dzięki zręcznym manewrom, zdobył zaufanie więźnia i uzyskał od niego przyznanie się do winy. Przekonany, że Bouvier udaje szaleństwo, sędzia Rousseau nieustannie starał się udowodnić, że jest on, przeciwnie, całkowicie zdrowy psychicznie. Wygrał i po sensacyjnym procesie, który wywołał publiczne emocje, przestępca został skazany na śmierć i stracony.