Oni —
Koszmar z ulicy przekonanej, że jest ucieleśnieniem amerykańskiego snu. Gatunek horroru nie dystansuje od surralistycznie wpisanego w codzienność tego kraju rasizmu, a podbija obłęd i grozę.
przeczytaj recenzję
Thunder Force —
Niestety historia okazuje się być bardziej frustrująca niż zabawna – co więcej, to film, który miał okazję powiedzieć tak wiele, a w rzeczywistości nie mówi zupełnie nic.
przeczytaj recenzję
Czarownica miłości —
Perfekcyjnie wystylizowany halucynogenny esej o figurze czarownicy dający taką ucztę dla kinomana, jak i poważną debatę o podmiotowości kobiety. Tę miksturę duszkiem do dna!
przeczytaj recenzję
Jeszcze jest czas —
Jaki ojciec taki nie syn, intymna historia o presji kanonów płci. Uleczyć zranioną tożsamość. Nosić brzemię społecznej i kulturowej normy i zrozumieć, że najbliższy jest najdalej.
przeczytaj recenzję
Madame Claude —
Bez kurczowego trzymania się biografii o podwójnych standardach w świecie patriarchalnym i bez wstydliwego rumieńca o strachu mężczyzn przed kobiecą wolnością i podmiotowością.
przeczytaj recenzję
Kowboj na betonowej prerii —
Nierówności w Ameryce stajnią Augiasza. Dziki zachód? Nie, dzika reprywatyzacja. Od humanistycznej i cierpkiej historii relacji ojca z synem do interwencyjnego utworu o segregacji społecznej.
przeczytaj recenzję
Ferajna z Baker Street —
Podeszłam do serialu z dużymi oczekiwaniami – i chociaż jest on zabawny i odrobinę eskapistyczny, nie do końca trafił w sedno w takim stopniu, na jaki liczyłam.
przeczytaj recenzję
Na rauszu —
O szukaniu radości z życia, a nie picia. Raz wstrząśnięte, raz wymieszane, bez moralizatorstwa i deprecjonowania. Doskonała i intensywna mozaika i feeria procesu picia, ale nie tylko samego w sobie.
przeczytaj recenzję
Minari —
Bez skrajnych temperatur i emocjonalnego szantażu przypowieść delikatnie filozoficzna o raju, który można odzyskać. Jak "uprawiać własny ogródek" w czasach kapitalistycznej zarazy.
przeczytaj recenzję