Fajny ten odcinek. Tak to bywa z dziećmi. Ojca poniosło, żeby porywać własne dziecko, chociaż z drugiej strony nie miał możliwości widzenia się. Mąż tej macochy zrobił z siebie palanta. A w ogóle fajne zakończenie z Natalią w roli głównej.
Już zaczyna się coraz większe przeginanie w scenariuszu. Atak terrorystyczny. He he :) Dobre sobie. Wyłącznie z sentymentu dla tej serii nadal jest ocena cztery.
P.S. Nawet muzyka jest słabsza i zupełnie nie klimatyczna. A ten azyl to chyba pomysł z ostatnich wypadków w naszym kraju.
Niepodległa Republika Królowego Mostu. Granica z RP. Ale bzdety. Zaczynają się głupie kombinacje scenariuszowe, jak w końcówce Rancza. Nie przepadam za tak wymuszonym humorem. Może nie jest ta źle, ale to już nie to jak naturalny humor w poprzednich częściach Jeszcze kontrole graniczne na wjeździe do tej mieściny. :) Ale jaja. Całe szczęście, że nadal jest postać proboszcza.
John Harrison wziął się za ekranizację "Diuny" o niebo lepiej niż David Lynch czy Denis Villeneuve. U niego nie ma nudziarstwa czy prawie trzygodzinnych rozmów o religii czy wierze w Boga, tylko ukazane życie rodziny Atrydów, zakonu Bene Gesserit czy samych Fremenów. A gra aktorska wyśmienita – William Hurt jako książę Leto Atryda fenomenalny (dziwię się, że tak nisko ocenili jego grę aktorską, pewnie na ślepo wystawiali mu niskie noty), a Alec Newman w roli Paula Atrydy wypadł o niebo lepiej niż Timothee Chalamet czy Kyle MacLachlan. Tak samo Chani – Barbora Kodetova dużo fajniej zagrała ukochaną Paula Atrydy, aniżeli Zendaya czy Sean Young. Bardzo dopracowany miniserial, tylko niestety nie wszyscy to dostrzegli. 10/10
A mi bardziej od wersji Lyncha i Villeneuve’a. Osobiście uważam "Diunę" z 2000 roku za najlepszy film telewizyjny science-fiction, jaki kiedykolwiek nakręcono.
Prawdziwa porażka to filmy Denisa Villeneuve’a.
Cienki film, zapowiadał się ciekawie a potem zrobił się bałagan fabularny, bez ciekawych momentów, zakończenie dobija ten film.
@matinek cieszę się, że nie jestem sama w tym odczuciu, dla mnie również "John Carter" to film niczego sobie, widziałam go kilka razy i za każdym razem dobrze się na nim bawiłam
Moze ma pecha do zwyklych filmow to niech zajmie sie animacjami :) a tak poza tym to nie wiem czemu ale mi john carter podobal sie i szkoda ze wiecej nie bylo. Co do tej produkcji to mam watpliwosci niestety.
Proszę czekać…