Bardziej mroczny i brutalny od poprzednich 2 części, bohater też bardziej mi pasował, polubiłem tego aktora z serialu piraci.
Irytujące są te przeskoki w czasie, ale to ciekawa historia która broni się sama.
Co tu dużo pisać, to trzeba zobaczyć; James Bond wygląda przy tym jak dobranocka…
Spin-off był w teorii świetnym pomysłem na powiew świeżości w serii, ale rezultat bardzo mnie zawiódł. Historia sprawia wrażenie napisanej na kolanie, momentami jest wręcz głupia. No i łatwo się domyślić, kto jest sprawcą całego zamieszania. Poza tym Chris Rock nie pasował mi do głównej roli – ciągle miałem wrażenie, że oglądam komedię kryminalną.
Nieźle mu spadło, gdy przestał brać koks. Chyba musieli z Dwejnem nieźle przesadzić i lekarz powiedział, że to koniec ich karier na koksowni.
Acha, czyli szykuje się totalna propaganda, bo USA tą wojnę przegrywa, a wcześniejszych starć również nie wygrali. Chyba, że to ma być gatunek fantasy – to ok.
mitologia egipska z fikcyjnym Nasmaranianem jest tylko tłem dla stworzenia kontynuacji klimatu "Evil Dead Rise", zatem to bardziej ukłon reżysera do fanów "Martwego zła" niż "Mumii", ale jako pełnokrwisty horror sprawdza się znakomicie :)
Pierwsza połowa filmu mocno mnie wynudziła, dopiero później weszło dobre tempo. Aktorstwo, klimat na przyzwoitym poziomie, ale samo rozwiązanie – dlaczego doszło do zabójstwa, kto jest za nie odpowiedzialny mało mnie interesowało.
:-)))
Sam pomysł nie był zły, tylko to wykonanie, ech. :/ A ja lubię czasem obejrzeć zły film. Siedzę, patrzę i myślę: „Co by tu jeszcze, sp***yć, panowie, co by tu jeszcze…” :P
Proszę czekać…