Adaptacja popularnej strzelanki komputerowej. Akcja filmu rozgrywa się na Marsie, gdzie odkryto starożytne artefakty i ludzkie szczątki. Podczas eksperymantowania ze znaleziskami uwolnione zostają demony i tu do akcji wkracza oddział dzielnych, uzbrojonych po zęby w bardzo wymyślną broń komandosów, wśród których jest nasz bohater - John Grimm (Karl Urban). To z czym przyjdzie im się zmierzyć jest jednak dużo bardziej niebezpieczne od ich dotychczasowych misji. Anonimowy
Filmowe adaptacje gier video mają to do siebie, że nie są one najwyższych lotów. Jeśli chodzi o Dooma, to na ich tle wypada nawet nie najgorzej. Mamy fajnie prezentującą się akcję. W głównej mierze chodzi mi tutaj o świetnie zrealizowaną scenę z pierwszej osoby. No po prostu łał. Fajny też klimat jest w tej produkcji. Szkoda, że z czasem zaczyna się on ulatniać, no ale dostaje wtedy fajną akcję, o której wyżej pisałem, więc jest dobrze. Aktorzy wypadli nie najgorzej, chociaż akurat postacie, w które się wcielili nie były jakoś specjalnie ciekawe. Ale to już wina scenarzystów. No właśnie scenarzyści. Podjęli oni jedną z najgorszych możliwych decyzji. Chodzi mi tutaj o ten pseudonaukowy bełkot, który nam tutaj zafundowali zamiast innych wymiarów. Decyzja całkowicie nietrafiona moim zdaniem. Muszę również wspomnieć o tym, że fajnie prezentuje się lokacja, w której dzieje się akcja tego filmu czyli kompleks na marsie. Te ciemnie i ciasne korytarze naprawdę nieźle wyglądają. Na koniec jeszcze jedna sprawa dotycząca końcówki. Jest ona kiepska i to bardzo. Najlepiej spuścić na nią zasłonę milczenia.
Pozostałe
taki niezły choć szału nie ma na plus aktorzy