Tym razem Bolek i Lolek oglądają western. To inspiruje ich do kolejnej zabawy – tym razem w Indian na Dzikim Zachodzie. Aby zrobić sobie indiańskie pióropusze, wyrywają pióra kurom. Następnie przybierają barwy wojenne (paćkają sobie twarze pomidorami) i rozbijają namiot, który ma imitować wigwam.
Serial jest swoistą opowieścią w stylu ballad rycerskich. Akcja jednak toczy się toczy się w świecie owadów. Jeden z owadów, Błękitny Rycerzyk wędrując po świecie walczy z wrogami i ratuje z opresji księżniczki
Bolek i Lolek oglądają w telewizji serial o Zorro. To zachęca ich do zabawy w stylu płaszcza i szpady. Niestety, przy tym wyrządzają różne szkody, które potem muszą naprawiać.
Animowany film popularnonaukowy poświęcony dinozaurom – pochodzeniu, budowie i życiowym zwyczajom tych fascynujących zwierząt sprzed setek milionów lat. Oświatowemu komentarzowi towarzyszą atrakcyjne scenki animowane.
Historia walki o władzę opowiedziana za pomocą genialnie prostych środków graficznych. Gdzieś w kolumnowej sali pewnego monumentalnego gmachu odbywa się ważne zebranie. Jedno miejsce przy stole prezydialnym jest puste. Zasiądzie przy nim ten, kto użyje lepszego fortelu, by się do niego dostać. Wszystkie chwyty z podstawianiem nogi przeciwnikom dozwolone. Rozgrywka o tytułowy fotel ukazana jest z lotu ptaka: walczące ludziki przypominają ruchliwe, abstrakcyjne kółka, zbijające się w gromadki lub rozpierzchające na różne strony.
Satyra na system handlu w Polsce Ludowej. Mąż i żona oglądają w telewizji reklamę ciasta, które robi się i piecze bardzo szybko. Żona marzy o nowej kuchence, zaś mąż o czymś słodkim, wyrusza więc do miasta na zakupy produktów do ciasta.
Animacja stylistycznie przypominająca książkę z epoki wiktoriańskiej ożywia trzy krótkie historie, których tytuły przyporządkowane są trzem pierwszym literom alfabetu łacińskiego: A jak automobil, B jak balon i C jak ciuchcia.
Po trzech latach od realizacji głośnego Małego westernuWitold Giersz powrócił do użytej tam po raz pierwszy techniki swobodnego malowania postaci pędzelkiem na celuloidach bez stosowania okonturowań (mniej więcej w tym samym czasie, zupełnie niezależnie, podobną metodę zastosował George Dunning w filmie Flying Man). „Czerwone i czarne” okazało się jeszcze większym sukcesem niż wielokrotnie nagradzany „Western”. Zasługa to, jak wydaje się, nie tylko znakomitej plastyki, ale i pomysłowego wykorzystania znanej skądinąd konwencji, w której animator sam pokazuje się na ekranie i prowadzi grę z rysowanymi przez siebie postaciami. „Czerwone i czarne” to utwór nie tylko piękny wizualnie i znakomicie animowany, ale, co rzadkie w polskiej animacji, niezwykle lekki i skrzący się niewymuszonym humorem.