Lata 30. XX wieku, Chicago. Przełomowy naukowiec, doktor Euphronious, przywraca do życia zamordowaną młodą kobietę, aby została towarzyszką potwora Frankensteina. To, co dzieje się później, przekracza najśmielsze wyobrażenia obojga. ar23s
Motyw, że Panna młoda jest postacią i jednocześnie Mary Shelly i ma te swoje bełkotliwe monologi w stylu "ecie pecie sraty taty" i beknięcie po tym, jest chyba najsmutniejsza i jednocześnie najgłupsza rzeczą jaką dawno nie widziałem.
@Bercik022 ten film ma wiele durnych scen, dla mnie chyba najgorsza poza wspomnianymi monologami jest scena w klubie, gdzie Frank i Ida zaczynają tańczyć… MA – SA – KRA! Cringometr wystrzaliło.
Ogólne
Czy wiesz, że?
Pozostałe
popis aktorski Jessie Buckley, ale z czasem to pierd*&$% bez sensu stało się męczące… :(