Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów 2016

Captain America: Civil War

Brock Lublow postanawia wykraść wirus. Avengersom udaje się go schwytać, jednak akcja niesie za sobą sporo zniszczeń.

Reżyseria
,
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Na platformach streamingowych

Zwiastuny Zobacz wszystkie 21 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 155 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Chris Evans
jako Kapitan Ameryka
Robert Downey Jr.
jako Iron Man
Scarlett Johansson
jako Czarna Wdowa
Sebastian Stan
jako Bucky Barnes
Anthony Mackie
jako Falcon
Don Cheadle
jako James Rhodes
Jeremy Renner
jako Clint Barton
Chadwick Boseman
jako Czarna Pantera
Paul Bettany
jako Vision
Elizabeth Olsen
jako Scarlet Witch
Paul Rudd
jako Ant-Man
Emily VanCamp
jako Agentka 13

Fabuła

W filmie Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów, będącym bezpośrednią kontynuacją hitowego Avengers: Czas Ultrona, Steve Rogers aka Kapitan Ameryka staje na czele drużyny Avengers, by ponownie ocalić ludzkość przed zagładą. W czasie kolejnej międzynarodowej akcji z udziałem superbohaterów ponownie dochodzi do strat w ludności cywilnej. Rosną więc naciski polityczne, by poddać herosów systemowi nadzoru i utworzyć organ decydujący o stopniu ich zaangażowania w działania militarne. Sytuacja ta poważnie wpływa na atmosferę panującą wśród Avengers, którzy starają się obronić świat przed nowym, nikczemnym nieprzyjacielem. opis dystrybutora

Gatunek
Przygodowy, Akcja, Sci-Fi
Słowa kluczowe
na podstawie komiksu, superbohater

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2016-05-06 (kino), 2016-04-12 (świat), 2016-09-20 (dvd)
Dystrybutor
Disney
Wytwórnia
Marvel Entertainment
Marvel Studios
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Captain America 3 (USA) (tytuł roboczy)
Captain America: The Fallen Son (USA) (tytuł roboczy)
Captain America: Serpent Society (USA) (fałszywy tytuł roboczy)
Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów 3D (Polska)
Captain America: Civil War 3D (USA)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
146 minut
Budżet
220 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 119 wiadomości

Recenzje

Kolejne dzieło z marvelowskiego uniwersum pokazuje, jak powinno się zarysowywać konflikt między bohaterami, poszukiwać rozwiązań, wprowadzać nowe postaci i równoważyć słowo z inscenizowanym gestem. 8
  • 2016-05-01
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Kolejne dzieło z marvelowskiego uniwersum pokazuje, jak powinno się zarysowywać konflikt między bohaterami, poszukiwać rozwiązań, wprowadzać nowe postaci i równoważyć słowo z inscenizowanym gestem. Kapitan Ameryka to nie tylko zapierające dech w piersi pojedynki pomiędzy najsilniejszymi superbohaterami, ale również psychologiczna przygoda radzenia sobie z traumą przeszłości, zdradą i zemstą.

Film braci Russo stanowi nieodłączną część świata Avengers. Poszczególne wątki wynikają z pojawienia się zespołu Iron Mana w Sokovii, której obrona kładzie się cieniem na ich przyszłości. Czarę goryczy przelewa krwawa interwencja w Lagos, gdzie ponownie przyszło im walczyć z członkami Hydry. Rządy państw z całego świata pragną nałożyć na niesfornych superbohaterów łańcuchy prawa, aby kontrolować ich działania i zmusić do ponoszenia odpowiedzialność za swoje czyny. Avengers stają przed dylematem czy pochylić głowę, przyznać się do błędu i dać wtłoczyć w legislacyjne ramy ogólnoświatowego systemu, które skutecznie ograniczą ich wolność i prawo samodzielnego podejmowania decyzji. Odmienne zdania Iron Mana (Robert Downey Jr.) i Kapitana Ameryki (Chris Evans) stają się tylko zrębem konfliktu, który ewoluuje przez całą opowieść. Kapitan Ameryka w swej fabule sięga do przeszłości, przygląda się działaniom Hydry na początku lat 90., odkopuje bolesne wspomnienia Tony'ego Starka i nieustannie krąży wokół negatywnych skutków interwencji Avengers. Choć mnoży wątki i odwołania, ryzykując zawiłością, udaje mu się dobrze połączyć wszystkie elementy historii. Christopher Markus i Stephen McFeely napisali solidny scenariusz, dzięki któremu bohaterowie osadzeni w opowieści, doskonale wiedzą, co mają robić i do czego zmierzają. A co najważniejsze każda z postaci posiada indywidualny rys, nie tyle na poziomie siły i supermocy, co psychologicznego zaangażowania. Dowiadujemy się o ich stosunku do proponowanych ograniczeń. Wiemy, skąd wynikają ich wątpliwości i postawy.

Marvel przyzwyczaił nas do epickich scen walki i ani na moment nie spuszcza z tonu. Już pierwsze minuty filmu ustalają temperaturę i tempo akcji, choć stanowią tylko preludium do spotkania podzielonych Avengersów. Bohaterowie podzieleni na dwie frakcje przekładają siłę argumentu na siłę pięści. Starcie niezwyciężonych elektryzuje i zachwyca niesamowitą choreografią. A ono prowadzi do nieco bardziej stonowanego pojedynku między Starkiem a Rogersem, w który główną osią stanie się Zimowy Żołnierz (Sebastian Stan): wróg i przyjaciel równocześnie. To walka o prawdę, sprawiedliwość, jak i smutne wyrażanie żalu i bólu za zdradę.

Kapitan Ameryka opiera się nie tylko na członkach Avengers. Na ekranie z dużym humor pojawia się Ant-Man (Paul Rudd), ale sprawnie zostają wprowadzeni nowi bohaterowie. Dostają swoją legendę, wiemy skąd pochodzą, dzięki czemu Spider-Man (Tom Holland) zachwyca naiwną radością nastolatka, a Czarna Pantera (Chadwick Boseman) zyskuje powód do wystawienia pazurów. Co ciekawe antybohater i sprawca całego zamieszania, Zemo (Daniel Bruhl, nie jest jednowymiarowym ucieleśnieniem zła. Trudno nie przyznać mu racji, kiedy manipuluje bohaterami tak, aby doprowadzić ich do stanu wojny. Bruhl genialnie zarysowuje wewnętrzny konflikt pomiędzy żądzą zemsty a rozpaczą po utracie najbliższych.

Obraz Anthony’ego i Joego Russo z powodzeniem równoważy sceny walki z fabularnym rysowaniem podstaw konfliktu. Pogłębia wątpliwości Starka i ponownie podejmuje temat wielkich możliwości, za którymi idzie ogromna odpowiedzialność. Wkracza w poważne tony, odejmując nieco z lekkiego humoru znanego z poprzednich filmów, ale nie staje się przez to mroczny i duszny. Kapitan Ameryka: wojna bohaterów to wciąż dzieło Marvela, które, na szczęście, nie zakrywa postaci pod namiarem efektów specjalnych, eksponuje za to dobre aktorstwo. Jedynym zarzutem może być ekskluzywność przedstawionego świata, który może wydać się niezrozumiały dla tych, którzy przy tym filmie, po raz pierwszy, postanowili spotkać się z członami Avengers. Mimo wszystko produkcja to ponad dwugodzinna dawka niezapomnianych emocji i wizualnej rozkoszy.

5 z 6 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Andrew Garfield został usunięty z roli Spider-Mana, którą grał poprzednio. zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 16 powiązanych

Komentarze 9

Avatar square 200x200

Redox 2016-05-10 8

8/10 Sorry "Strażnicy Galaktyki" jesteście nadal świetni, ale spadacie z najwyższego podium na najlepszy film Marvela.

"Civil War" to najbardziej emocjonujący film z serii. Mimo dużej ilości bohaterów, udało się utrzymać obraz jako opowieść Kapitana Ameryki. Dużo dobrych żartów, które nie przyćmiły wielu dramatycznych momentów filmu. Perfekcyjne wprowadzenie Spider-Mana i Czarnej Pantery. Po tych występach zapragnąłem ich solowych filmów od razu.

Ta scena na lotnisku… O boy. Ta dość długa sekwencja może być porównywana do scen akcji z "Mad Maxa" z zeszłego lata.

"Batman v Superman" mógłby wiele nauczyć się od tego podobnego konstrukcją filmu. Naprawdę wiele.

Wafel88 2016-12-19 8

Najlepszy film z Kapitanem w tytule.

Asmodeusz 2016-05-13 8

jeszcze kilka filmów i spider man będzie z przedszkola

Redox Asmodeusz 2016-05-13 8

@Asmodeusz Wolę za to przedszkola aniżeli 20-paro latka udającego licealistę.

i_darek1x 2016-05-11 7

Co tu dużo mówić ? Film dobrze zrobiony i dobrze się ogląda ! Nudzić się nie można ! Rozrywka na wysokim poziomie !

dragoon1984 i_darek1x 2016-05-11

@i_darek1x Takim wysokim na 7/10?

Quagmire 2016-05-08 8

Element którego najbardziej się obawiałem, czyli motywacja Tony’ego Starka, kiedyś robiącego kabaret z rządowych przesłuchań, dzisiaj ochoczo podpisującego jakiś biurokratyczny świstek, okazał się najmocniejszą stroną filmu. Znowu pomocna okazała się biografia Roberta Downeya Jr., jego bohater pragnie powstrzymać swój nałóg aby odzyskać ukochaną która straciła wiarę w niego po kolejnej, niespełnionej obietnicy. Pragnie nad sobą władzy która utrzyma go w ryzach, jednocześnie w prosty sposób zdejmując ciężar moralnej odpowiedzialności, o której mówi choćby scena rozmowy z Peterem Parkerem.

Zarówno Iron Man jak i Kapitan są świadomi do czego doprowadzi porozumienie z ONZ, dla jednego z nich propagandowa, złota klatka jest wybawieniem i wymówką, dla drugiego, który w Zimowym Żołnierzu poznał stopień przeżarcia złem po stronie światowych rządów jest przeszkodą nie do zaakceptowania, nie tylko przy próbie odkupienia swojego przyjaciela, ale także przy obronie własnych ideałów. Dlatego właśnie Kapitan nie staje się tutaj nagle anarchistą, buntownikiem, wydarzenia z Winter Soldier świetnie zbudowały jego motywację, tak jak wydawałoby się wzgardzone zakończenie Iron Mana 3 buduje tutaj motywacje Tony’ego.

Trochę gubią się w tych motywacjach drugoplanowi bohaterowie, czasem wybierający stronę konfliktu na podstawie osobistych sympatii, czasem krótkiego dialogu, a czasem po prostu zaplątani w jakąś bitewną zawieruchę. Nie jest to zarzut, bo jednocześnie każdy z nich wydaje się tutaj potrzebną postacią, nawet jeśli android w swetrze służy tutaj tylko kolejnemu nietypowemu wątkowi miłosnemu.

Jeśli najlepsza scena rozgrywa się tutaj bez udziału grafików komputerowych, z ogromnymi emocjami jakie generuje trzech bohaterów w milczeniu wpatrujących się w ekran monitora, to wiesz, że naprawdę się udało. Balans pomiędzy typowo marvelowską zgrywą, a superbohaterskimi dylematami o których marzy konkurencja osiągnął poziom ideału dzięki talentowi twórców wyciskających wszystkie zalety rozbudowanego uniwersum.

dragoon1984 Quagmire 2016-05-08

@Quagmire Nie sądziłem, że w fantastycznym przygodowym filmie akcji o rozpierdziusze realizowanej na wszystkie możliwe sposoby, pomiędzy superbohaterami w przebraniach, trzeba aż tak rozwodzić się nad scenariuszem, bo gdyby nie właściwie przedstawiona "motywacja Tony’ego Starka", czy wbijająca w fotel/niesamowita/porażająca scena, przedstawiająca trzech bohaterów w milczeniu wpatrujących się w monitor, to inaczej fantastyczny, przygodowy film akcji o rozpierdziusze, pomiędzy superbohaterami w przebraniach byłby niewart obejrzenia O_o
Stawiam dolary, przeciwko orzechom, że 80 procent widzów, którzy poszli na tego rodzaju film, raczej g**no obchodzi "balans pomiędzy typowo marvelowską zgrywą, a superbohaterskimi dylematami", bo poszli żeby obejrzeć efektowy film akcji. Po prostu.

Quagmire dragoon1984 2016-05-08 8

@dragoon1984 Gdyby było tak jak mówisz Transformery zarabiałaby więcej niż przygody Tony’ego Starka. A tak nie jest, przynajmniej w Stanach. Znaczy, że widzów jednak obchodzą bohaterowie i fabuła, a już jestem w zupełności pewien, że obchodzą one autora komentarza na który odpowiedziałeś :)

Współtworzą