W samotne życie skrajnego introwertyka wkrada się chaos, gdy jego firma zatrudnia nową pracownicę – wesołą ekstrawertyczkę, która jest niezupełnie taka, na jaką wygląda.
Gdzieś na zakrystii panna młoda szykuje się do ślubu. Dołączyć do niej mieli pan młody i ksiądz – niestety, coś ich zatrzymało. Stanęli twarzą w twarz z inwazją żywych trupów. Używając do ataku wszystkiego, co wpadnie im w ręce, pędzą na ratunek osaczonej kobiecie.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. W mieście rządzi Bosak, bogacz i właściciel Grand Hotelu. Przed hotelem nastolatkowie łapią złodzieja i w nagrodę dostają od staruszka trzy życzenia. Albert zatrzymał sobie ostatnie, trzecie życzenie, które chce mu zabrać synalek Bosaka.
Choon-gil jest jedynym (w dodatku zupełnie nierokującym) zawodnikiem zapaśniczej drużyny liceum w Daepoong, zapadłej robotniczej dziurze, w której ludzie marzą wyłącznie o ucieczce. Trener chłopaka przesiadł się za kierownicę autobusu, a sala treningowa idzie pod rozbiórkę. Znacie ten scenariusz? Jeżeli tak, wiecie, że w tym miejscu rozbłyśnie ostatnia iskierka nadziei. Jest nią turniej zapaśniczy, którego wygranie oznacza stypendium i pożegnanie Daepoong, być może na zawsze. Trener wraca, a Choon-gil werbuje do drużyny swoich kumpli - Hyuk-juna, nie panującego nad sobą członka elitarnego gangu Czarnych tygrysów i wiecznie zdołowanego Jun-kwona, tyrającego przy łopacie na całą rodzinę. Jak to w pełnokrwistym filmie sportowym, zaczyna się walka z czasem, z przeciwnościami losu i z własnymi słabościami. Czy chłopaki dadzą z siebie wszystko, pokonają faworytów i odmienią swój los?
Organizatorka Lydia poznaje Roberta, chicagowskiego twórcę zabawek, i jego dwójkę dzieci. Gdy firma Roberta ma zaprezentować nową, świąteczną serię zabawek za 12 dni, Robert potrzebuje pomocy Lydii.
Krnąbrna olimpijska pływaczka z problemami zostaje przez komitet zesłana na skalistą wyspę, której notorycznie brakuje reprezentacji w zawodach sportowych. Ma szkolić w pływaniu synchronicznym grupę kobiet, zajmujących się tradycyjną sztuką poławiania muszli - a te, rzecz jasna, z dużą podejrzliwością podchodzą do wymysłów miastowej dziewczyny, z góry patrzącej na ich mistrzowskie zdolności. Zanurzenie się w lokalną społeczność okaże się wyzwaniem znacznie większym niż medalowa rywalizacja, jednak obie strony z pewnością mogą się od siebie wiele nauczyć.