Jedna z krótkich animacji Bastiena Duboisa będących podobno pokłosiem jego podróży po różnych zakątkach świata. Tym razem zabiera nas do Japonii, gdzie pewna pani opowiada o krępowaniu liną. Trochę ciekawe, ale szału nie ma. Tak jak i inne animacje tego twórcy jest bardzo powierzchowna.
Wiem skądinąd, że sporo ludzi bardzo zachwyca się tym filmem. Mnie się średnio podobał. Przede wszystkim mam alergię na takich toksycznych ludzi jak szef głównego bohatera. Niektóre programy telewizyjne usiłują też nam wmówić, że szef kuchni to jakiś bóg. No nie, to zwykły człowiek, choć często z niezwykle przerośniętym ego.
Krótkometrażowa animacja podejmująca bardzo trudny temat – niespodziewanej śmierci rodzica, nieprzepracowanej żałoby i w końcu sposobu na pożegnanie zmarłego.
Ciepła i zabawna animowana miniatura. Trzeba przyznać, że bardzo pomysłowa. Myślę, że wywoła uśmiech u niejednego ponuraka. ;-)
Całkiem zabawna animacja stworzona wprawną kreską, nawiązująca do filmu „Okno na podwórze”. Czegoś jednak ewidentnie w niej zabrakło, coś nie zagrało do końca.
Bardzo dziwna narracja, a do tego takie zupełnie bezsensowne okrucieństwo. Jedyny morał, jaki można wysnuć – to, że na świecie egzystują bezmyślni i podli ludzie, ale to wiemy i bez tego filmu…
Historia mnie zupełnie nie wciągnęła, nie bawi mnie główny bohater. Dla mnie film bardzo średni, czytaj: nudnawy.
Pewnie moja ocena wynika z tego, że to film dla najmłodszych, więc po prostu bardzo mnie nudził i sobie w trakcie odpuściłam. :/
Niestety, ten typ humoru jakoś mi nie podchodzi, chociaż generalnie lubię zarówno surrealizm, jak i czarny humor. Tutaj jest tego chyba trochę za dużo, a nie jest to już tak odkrywcze jak „South Park” ani tak swojskie jak „Włatcy móch”.
Po latach nie bawi już tak samo, ale ciągle jeszcze bawi. Poza tym tych panów łyżkami można jeść, a i na Sigourney Weaver miło popatrzeć. :)
Proszę czekać…