Natalia Lopez chciała zrobić film ważny, ale pogubiła się w sprzecznych intencjach, dlatego finalnie powstało coś chaotycznego, gdzie przesłanie reżyserki zgubiło swoje wektory.
przeczytaj recenzję
Film pani Jankowskiej sprawia wrażenie, jakby był realizowany „na akord” i opłacany od sceny: im więcej ich, oraz im są dłuższe, tym lepiej
przeczytaj recenzję
„Telefon pana Harrigana” jest w zamierzeniu horrorem, w odbiorze realnym będzie to jednak raczej przypowiastka o międzypokoleniowej komunikacji
przeczytaj recenzję
„Nie martw się kochanie” jest mistycznym niedopowiedzeniem, w którym rzecz nie polega na uzupełnieniu napoczętych wątków, a o wyjściu z klinczu spowodowanym ich wywołaniem
przeczytaj recenzję
Hirokazu Koreeda, reżyser tej wzruszającej produkcji, podjął temat w przeludnionym miejscu istotny i jeszcze go dodatkowo nobilitował.
przeczytaj recenzję