W lato, podczas studiowania sztuki w Rzymie, trzy młode Amerykanki zostają zwabione do schroniska w Słowacji przez swojego kolegę z klasy. Wkrótce jednak doświadczą najmroczniejszych "wakacji" w swoim życiu.
Astronautka, degustatorka piwa, strażniczka leśna, a może autorka poczytnych komiksów? Ostatnią rzeczą, jaką można by zarzucić głównej bohaterce filmu imieniem Rakel (w tej roli wschodząca gwiazda skandynawskiego kina Kristine Kujath Thorp), jest brak pomysłu na siebie. Na długiej liście planów z pewnością nie ma jednak zajścia w ciążę. A już na pewno nie teraz. Zwłaszcza że dziewczyna wcale nie jest pewna, kto jest ojcem dziecka. Młoda kobieta stoi przed nie lada dylematem, bo o „problemie” dowiaduje się w szóstym miesiącu ciąży, gdy na jej usunięcie jest już za późno. Tymczasem tytułowe ninjababy co rusz daje o sobie znać. Nie tylko za sprawą rosnącego brzucha bohaterki, ale stając się też naczelnym komentatorem życiowych wyborów Rakel. Złośliwym, do bólu szczerym, ale przede wszystkim niezwykle zabawnym.
Frank Zito nie może poradzić sobie z samotnością, przeżywając ciągle śmierć swojej matki, mimo, iż ta znęcała się nad nim w dzieciństwie. Mężczyzna zabija kobiety, by następnie je oskalpować i w ten sposób (nakładając na nie skalpy) upodabniać grono manekinów do swojej świętej pamięci rodzicielki.
Douglas (Caleb Landry Jones) był w młodości maltretowany przez swojego ojca i rzucony psom na pożarcie, lecz te, zamiast go zaatakować, zaczęły go chronić i stały się jego sprzymierzeńcami. Obecnie już dorosły mężczyzna wyrusza w podróż, dzięki której ma nadzieję uporać się z dawną traumą i wyleczyć rany fizyczne, jak i psychiczne. Często nagina zasady społeczne i prezentuje przesadną miłość do czworonożnych przyjaciół.
Do Nowej Zelandii zostaje przywieziony przez pewnego zoologa gatunek zwierzęcia, zwany szczuromałpą. Owo zwierzę gryzie w rękę matkę głównego bohatera, która zostaje zarażona tak zwaną martwicą mózgu. Syn ukrywa matkę w piwnicy i stara się jej pomóc. Jednak to nie jest takie proste i martwica mózgu zaczyna się szybko rozprzestrzeniać wśród ludzi.
Ulrich Seidl wraca do Afryki – ostatnim razem był tu, realizując pamiętną fabułę Raj: miłość, o seksturystyce starszych białych kobiet. Tym razem portretuje austriackich myśliwych, zażywających uroków mordowania zwierząt w rezerwacie. Wszystko jest jak najbardziej legalne – każde zwierzę jest odpowiednio wycenione, miejscowa ludność zarabia pieniądze na obsłudze gości (myśliwy w tydzień wydaje tyle, ile normalny turysta w dwa miesiące), tworzą się miejsca pracy i infrastruktura – cały biznes jest prowadzony przez Austriaka, który przeniósł się na Czarny Ląd.
Argentyna, początek lat 80. Za obrazem tradycyjnej rodziny z dzielnicy San Isidro kryje się złowieszczy klan, aranżujący porwania oraz dokonujący morderstw. Na czele klanu stoi krewki ojciec, wyglądający czasem jak niegroźny dziadek z sąsiedztwa, a czasem jak wcielony diabeł o zimnym spojrzeniu Arquimedes. Alejandro, jego najstarszy syn, gwiazda słynnej drużyny rugby CASI, umiejętnie wskazuje mu potencjalne ofiary. Jego sława sprawia, że jest on poza podejrzeniami. Pozostali członkowie rodziny, w mniejszym lub większym stopniu, są zaangażowani w porwania i mają swój udział w zyskach z okupu od rodzin ofiar.