Historia jednego popołudnia. Profesor matematyki udziela sprytnemu, dość bezczelnemu i zdesperowanemu studentowi przewrotnej lekcji życia – częsty u reżysera motyw konfrontacji nieopierzonej młodości z dojrzałą mądrością.
Smutno wybrzmiewający i w fonii, i na wizji film. Widać „strasznie śmiesznego” Jacusia, „inteligentnego i zdrowego” innego chłopczyka, grzeczne dziewczynki (muszą być grzeczne, bo pani ich nie zabierze następnym razem). Słychać tęże panią i parę, do której nie pasuje Agnieszka, bo jest Mulatką.