Ścigany przez trzech mężczyzn Sentenza trafia do opuszczonego miasteczka, gdzie żądny zemsty duch kaznodziei zabija każdego, kto się tam zapuści. Jakiś czas później do miasteczka przybywa grupa prostytutek oraz złapana przez nie Clementine Templeton.
21-letnia Lucia zmaga się z atakami lękowymi i niepewnością związaną z dorastaniem. Zimą, podczas pobytu w rodzinnym mieście, poznaje Olivię. Dzięki niej odkrywa nowe otoczenie, nowych ludzi i nowy punkt widzenia, które pozwalają jej uwolnić się od traum z przeszłości i poznać prawdę o samej sobie.
Oto świat Ariela: mała, nieco zaniedbana dzielnica handlowa w dolnej części Buenos Aires, gdzie włoscy sklepikarze pokrzykują przez cały dzień, Koreańczycy handlują przedmiotami spod znaku feng-shui, a stary Osvaldo nie sprzedaje niczego. Tu matka Ariela prowadzi mały sklepik z damską bielizną, a brat zajmuje się importem i eksportem. To świat oswojony i wygodny – zwłaszcza w porównaniu z ogarniającym Argentynę powszechnym chaosem.
W panującym w kraju ogólnym bałaganie wielu młodych ludzi poszukuje swoich korzeni. Nie chodzi tu jednak o poznanie własnej tożsamości, ale raczej o spełnienie biurokratycznych wymogów, po to, by uzyskać paszport kraju przodków, który umożliwi im wyjazd do europejskiego raju – miejsca, gdzie nadzieja jest wciąż żywa.
Ariel marzy o czymś więcej, niż polski paszport. Miałby do niego prawo, bo jego dziadkowie uciekli niegdyś z Polski przed Holokaustem. Ale on przede wszystkim pragnie zrozumieć… Dlaczego jego ojciec opuścił rodzinę wkrótce po narodzinach syna, aby walczyć w Izraelu? Czemu nigdy nie wrócił? Dlaczego nie poruszyło to specjalnie ani matki, ani starszego brata? Prawda jest jednak nieuchwytna. Gdy ojciec Ariela w końcu powraca, przywozi ze sobą nowe prawdy, nową historię, i wreszcie, bardzo spóźniony uścisk – utracony na tak długo.
Podczas konklawe w 2005 roku młoda, hiszpańska dziennikarka Ana (Silvia Abascal) poznaje arcybiskupa Buenos Aires, jezuitę, Jorge Mario Bergoglio (Dario Grandinetti). Od tej chwili śledzi jego losy, długą, trudną, często poruszającą do głębi drogę. Relacje Ojca Jorge i dziennikarki przesycone są tym samym ciepłem, pogodą ducha i mądrością, którą przyszły Papież będzie zadziwiał wiernych.
Jezus i Maria José są rodzeństwem mieszkającym w domu należącym do ich niedawno zmarłego ojca. Ich codzienną rutynę przerywa przybycie przyrodniej siostry Magdaleny. Dziewczyna po latach powraca z Hiszpanii, aby odebrać swoją część spadku. Brat i siostra nie chcą jednak sprzedać domu i zaczynają grać z nią w niegodziwą grę, w której trudno odróżnić, kto ma kamień, kto papier, a kto nożyce. Argentyński horror zdobył cztery nagrody na Fantaspoa International Fantastic Film Festival.
Mónica (Mónica García) ma 47 lat, jest choreografem i mieszka w Buenos Aires. Otrzymuje telefon od swojej siostry, która mówi jej, że ich ojciec jest bardzo chory. Po 20 latach postanawia udać się do swojej rodzinnej wioski w północnej Hiszpanii. Kiedy przyjedzie, jej ojciec już nie żyje, ale zostanie, aby pomóc matce sprzedać dom rodzinny. W ciągu długich zimowych miesięcy na tych suchych i odosobnionych ziemiach Monica odkrywa na nowo tę kobietę, której nie widziała od dwudziestu lat.
W centrum filmowego świata znajduje się tytułowe drzewo, usychająca przed domem jego rodziców akacja. Drzewo jest tu symbolem, którego powtarzający się obraz obejmuje film klamrą odchodzenia i śmierci. Tymczasem kamera penetruje zakamarki, widoki zza firanek, zamiataną kamienną posadzkę patio, faktury ścian, kolory. W tym spektaklu uczestniczą z podobną intensywnością zarówno żywi goście starego domu, jak i zastygli na fotografiach zmarli, przywoływani w recytowanych przez główną bohaterkę litaniach imion. Mury, przedmioty, ludzie mają podobną siłę wizualnego oddziaływania, co roślinne kompozycje.
Bohaterem filmu "Los muertos" jest Argentino Vargas - człowiek, który właśnie wychodzi z więzienia. Oto mały fragment jego życia, zarejestrowany w przełomowym - zdawałoby się - momencie. Jesteśmy świadkami pożegnań i powitań, pierwszych po latach zakupów, wizyty u prostytutki, podróży do miejsca, w którym mieszka jego dawno nie widziana córka. Kamera pozwala pobyć z nim, poznać jego otoczenie, spojrzeć na nie tak, jak on w tej chwili - jak na coś obcego, a jednocześnie odnalezionego jako swoje. Po drodze wyjmuje miód z barci, zabija kozę, płynie łódką, przysłuchując się odgłosom buszu. Kiedy dociera do domu córki, dla której kupił cukierki, okazuje się, że wyjechała. W domu zastaje dwójkę jej dzieci.