Anna (Żulewska) i Adam (Dymecki) wynajmują wakacyjny dom na słonecznej włoskiej wyspie. Na miejscu okazuje się, że wymarzona willa nie spełnia ich oczekiwań, a wyspa boryka się z brakiem wody. Obecność wynajętego do naprawy basenu robotnika rozpocznie nieoczekiwany łańcuch niepokojących zdarzeń. W pozornie zgodnym małżeństwie do głosu dojdą mroczne instynkty i głęboko skrywane emocje.
Kiedy okazuje się, że na skutek nieszczęśliwego wypadku w pociągu brakuje prowadzącego go maszynisty, do grupy zamkniętych w wagonie ludzi dociera, że są zdani wyłącznie na siebie. Wśród nich znajdują się członkowie zespołu muzycznego, małżeństwo w średnim wieku, także mały chłopiec. Wszyscy mają wspólny cel – jak najszybciej zatrzymać skład i się z niego wydostać. W tym samym czasie lokalne władze planują akcję ratunkową.
Sir "P" to 90-letnia szara papuga, dawniej żyjąca z Édouardem Daladierem, francuskim premierem odpowiedzialnym za podpisanie traktatu monachijskiego. Papuga przybyła do Pragi, aby dać swoje "relacje" z ostatnich wydarzeń. Może to zrobić, bo jest tylko ptakiem. W serii dziwnych zdarzeń sir zostaje porwany przez czeskiego dziennikarza. Facet ma publicznie powiedzieć kilka bardzo kontrowersyjnych wypowiedzi, wywołując tym skandal dyplomatyczny. Francuzi, decydują się zamordować własnego bohatera narodowego .... A to dopiero połowa sukcesu.
„Właściciele” to nakręcona w zaledwie osiem dni, w doborowej obsadzie, brawurowa komedia okraszona potężną dawką wyjątkowego czeskiego humoru. Pełne ciętych dialogów, lekko złośliwe studium ludzkich, a może raczej sąsiedzkich charakterów. Akcja nagrodzonego trzema Czeskimi Lwami filmu Jiříego Havelki, opartego na popularnej sztuce teatralnej jego autorstwa, rozgrywa się w trakcie zebrania współwłaścicieli pewnej praskiej kamienicy. Prym podczas spotkania wiedzie przewodnicząca Zahrádková, która chce wcielić w życie swój plan. Przez kobietę przemawia chęć uratowania budynku wymagającego pilnego remontu. Problem w tym, że nie każdy podziela jej zdanie. A przy wspólnym stole spotykają się starsi, młodsi, idealiści, wolnorynkowcy, starzy lokatorzy oraz ludzie, którzy właśnie wprowadzają się do kamienicy. Jednym słowem, pełny przekrój czeskiego społeczeństwa. Wzajemne pretensje, uprzedzenia i stereotypy szybko biorą górę, zastępując spokojną, merytoryczną dyskusję. Zwłaszcza że każdy przekonany jest do swojej racji i niezbyt skory do pójścia na kompromis.
DJ Ahmet to ciepła, momentami zabawna historia o dorastaniu w miejscu, gdzie techno i tradycja raczej nie idą w parze. Wychowywany bez matki, opiekuje się młodszym bratem i próbuje odnaleźć własną drogę, balansując między oczekiwaniami konserwatywnej społeczności a rosnącą pasją do muzyki elektronicznej. Gdy zakochuje się w dziewczynie, która została już komuś przyrzeczona w ramach zaaranżowanego małżeństwa, postanawia zorganizować własną imprezę — buntowniczy akt wolności i wyrażenia siebie.
Wtorek, 10 lipca 1973 roku, Praga, przystanek na alei Obrońców Pokoju. Kobieta, lat 22, będąca zawodowym kierowcą, wjechała ciężarówką model Praga RN w grupę ludzi oczekujących na tramwaj. 8 osób zginęło, 12 zostało rannych. To nie był nieszczęśliwy wypadek. Działała z premedytacją. Chciała zabić jak najwięcej osób. Nie uciekała przed milicją. Nie broniła się na procesie. Była ostatnią kobietą w byłej Czechosłowacji, na której wykonano karę śmierci. Dwa dni przed swoim czynem napisała list. "Dlaczego to robię? Żeby zrozumieli, że istnieje kres bezsilności jednostki. Jestem samotnikiem. Człowiekiem zniszczonym przez ludzi. Mam wybór - zabić siebie albo innych. Wybieram zemstę." Ja, Olga Hepnarová
Okolice Paryża, początek złotych lat dwudziestych XX wieku. Jak co roku, w imponującym zamku należącym do Marguerite Dumont zbierają się miłośnicy muzyki. Niewielu z nich osobiście zna bogatą właścicielkę posiadłości. Mówi się tylko, że całe życie poświęciła swojej największej pasji: muzyce. Jednak najsłynniejsze arie w interpretacji pozbawionej słuchu muzycznego Marguerite wprawiają w osłupienie zebranych melomanów. Aspirująca do miana divy kobieta staje się obiektem zakulisowych żartów. W ramach prowokacji, młody dziennikarz pisze pełną zachwytów recenzję jej występu. To sprawia, że bohaterka jeszcze mocniej zaczyna wierzyć w swój wrodzony talent i postanawia spełnić marzenie życia. Przy wsparciu sowicie opłaconego eks-gwiazdora opery, przygotowuje się do pierwszego recitalu przed prawdziwą publicznością.
Ojciec (Olaf Lubaszenko) z dwójką swoich dorosłych dzieci (Izabela Gwizdak, Adam Bobik) poszukują matki, która pewnego dnia bez słowa wyjaśnienia odchodzi od męża. Jej zniknięcie jest impulsem do odpowiedzi na pytanie co to znaczy być dla kogoś kimś bliskim. Ojciec wraz z synem i córką udają się w podróż po zawiłym i tajemniczym świecie osiedla, odkrywając tropy, które tylko pozornie się łączą. Po drodze spotykają sąsiadów, których opowieści ujawniają zupełnie nieznany obraz matki. Podążają coraz dziwniejszymi ścieżkami, by w końcu odkryć zaskakującą prawdę.
W każdym państwie, gdzie prawo najcięższe występki sankcjonuje karą śmierci, potrzebni są ludzie, którzy ten wyrok wykonają. To właśnie im, mierzącym się z trudnymi do wyobrażenia dylematami, swój film poświęcił Mohammad Rasoulof. Film ma strukturę nowelową i składa się z czterech opowieści. Bohaterem pierwszej jest 40-letni Heshmat. Stateczny mężczyzna, który większość czasu stara się spędzać w gronie najbliższych. W drugiej obserwujemy Pouyę, dla którego obowiązkowa służba wojskowa jest jedyną szansą na otrzymanie paszportu i opuszczenie wraz z dziewczyną Iranu. Żołnierzem jest też bohater trzeciej historii. Javad dostał właśnie trzydniową przepustkę, by spędzić ten czas z narzeczoną i jej rodziną, świętując urodziny ukochanej kobiety. W ostatniej z kolei przekonujemy się, jak przybycie Daryi, młodej kuzynki z Niemiec, gwałtownie może zmienić niespieszne życie Bahrama i Zaman – spokojnej pary w średnim wieku. Bohaterów każdej z opowieści Rasoulofa łączy tajemnica oraz dramatyczna decyzja, którą muszą podjąć. Wpłynie ona nie tylko na dalsze życie protagonistów, ale również mocno odbije się na otaczających ich ludziach.