Filmy 1956

Przeszukaj katalog
Klasyczna baśniowa opowieść na przykładzie baśni autorstwa Janiny Porazińskiej, o tym, że uczciwość i ciężka praca zawsze się opłacają, a złe intencje prowadzą do porażki. Animacja lalkowa wykorzystuje znane baśniowe elementy, takie jak motyw magicznego świata, motyw nagrody za pracowitość, a kary za nieposłuszeństwo, czy motyw siostrzanej rywalizacji – jednej dobrej drugiej złej i przetwarza je na własny sposób.
1956. Pułkownik Sandor Kosice jest węgierskim szefem policji, który ucieka do Wiednia, szukając azylu politycznego. Jednak jego motywy budzą podejrzenia.
Opowieść o lubelskiej Starówce. 22 lipca 1954 roku, z okazji dziesięciolecia PRL, lubelska Starówka olśniła Polskę blaskiem nowych fasad kamienic. Zewsząd zjeżdżają się turyści i podziwiają wspaniale odnowiony Rynek Staromiejski. Ale jest druga strona: stare zapuszczone i zaśmiecone podwórka tych pięknych kamienic. Mieszkania ze stropami podpartymi kołkami, walące się schody.


Krakowskie wesele to film popularyzujący muzykę i taniec ludowy. Występują tancerki i tancerze Państwowego Zespołu Tańca pod kierunkiem Eugeniusza Paplińskiego, założonego w 1955 roku i prowadzonego do 1961 roku. Wykorzystano kompozycję Karola Kurpińskiego „Wesele w Ojcowie”. Scenografię i kostiumy zaprojektował wybitny grafik Jan Marcin Szancer, stały scenograf tego zespołu. Tytułowe krakowskie wesele rozpoczyna się od ceremonii oczepin panny młodej. Następnie pary tancerzy tańczą krakowiaka. Zbiorowe półzbliżenia pozwalają docenić elementy stroju kobiet i mężczyzn. Z kolei plan pełny staje się okazją do prezentacji umiejętności tanecznych i bogactwa strojów, szczególnie barwnych spódnic. Młoda para przygląda się z zadowoleniem tańczącym gościom. W końcowej partii do zespołu tancerzy dołącza Lajkonik. Krakowskie wesele było jednym z pierwszych barwnych polskich filmów.
Grupa komsomolców założyła na odłogach Kazachstanu sowchoz. Wśród młodych rolników odznacza się lekkomyślny elegant Żeńka Omega. W pierwszych dniach pobytu dokonał szeregu "niezwykłych czynów": wymienił gumowe buty z cholewami na gitarę, starał się wykręcić od pracy, uciekł z kursu traktorzystów. Kierownictwo sowchozu i koledzy pojmują, że Omedze nie wolno powierzyć traktora i mimo jego oburzenia mianują go rozwozicielem wody. Wkrótce młodzieńcowi wypada przejść przez nową próbę: Olga, którą skrycie kocha, oddaje swoje serce młodemu traktorzyście, Kazachowi Idrisu. Jednak niefortunna miłość nie załamuje Omegi...
Szaławiła opowiada zgromadzonym w karczmie gościom o swoich niezwykłych przygodach, gdzie nie gościł, z kim nie bywał, czego nie doświadczył. Piękna animacja lalkowa będąca adaptacją znanego wiersza autorstwa Jana Brzechwy.
W lutym 1956 roku, po kilkunastu miesiącach budowy, ruszyła największa walcownia w Polsce, walcownia Nowej Huty im. Lenina. Na taśmie utrwalono ostatnie przygotowania i moment uruchomienia walcowni. Montaż i komentarz lektora podbijają dramaturgię tych chwil i przypieczętowują sukces jako wynik współpracy PRL z ZSRR. Maszyny pracują, a komunikaty z off-u meldują oddawanie do użytku kolejnych odcinków prac. Lektor (A. Łapicki) poddaje dokładny czas i komentuje upływ czasu zgodnie z konwencją, w okresie, kiedy efektywność, mierzona w konkretnych jednostkach, np. czasu, była znakiem epoki. „Ruszył pierwszy slab!” – czyli półprodukt przeznaczony do dalszego walcowania – obwieszcza lektor z ekscytacją. Obserwujemy drogę rozżarzonego slabu przez kolejne etapy walcowania. W finale uśmiechy i podpisy polskich i radzieckich robotników pieczętują triumf wielkiej budowy socjalizmu.
Kot Sylwester bierze swojego syna Juniora na mysie polowanie, do starego domu w pobliżu szyn kolejowych. Pewien mały kangur, wprawiony w depresje wyskakuje z pociągu. Sylwester i Junior biorą go za olbrzymią mysz...
Na Mazurach latem handel przenosi się na wodę. Turystów na żaglach i kajakach obsługuje pływający sklep „Jaś”. Przez burtę podane są chleby, konserwy, napoje. Całodniowy objazd szlaków i przystani z zaopatrzeniem w artykuły spożywcze stają się okazją do zaprezentowania wszystkich uroków Wielkich Jezior. Trudno stwierdzić, czy tytułowe „Małgosie” to okoliczne ptactwo wodne czy piękne turystyki, które upodobali sobie operatorzy. Nawet na Mazurach trzeba czasem zejść na ląd, a wtedy turyści oddają się tańcom. Kamera płynie przez jeziora, przy akompaniamencie muzyki Zdzisława Szostaka i wybranych dźwiękach – plusku wody i szumu okrętu. Reportaż został zrealizowany z pokładu tytułowego „Jasia”, czyli statku W.Z.G. Olsztyn, obsługującego turystów na szlakach Jezior Mazurskich.
Słowa kluczowe

Proszę czekać…