Tworząc mieszankę animacji poklatkowej i tradycyjnych zdjęć filmowych, Michael Tay oddaje hołd swemu ojcu. Stworzone praktycznie w pojedynkę „Wet Season” przedstawia czas wspólnie spędzony, rady udzielane przez ojca swej latorośli, ale przede wszystkim pokazuje żal za zmarnowane okazje polepszenia wzajemnych relacji.
W upalny, wilgotny dzień, gdy Singapur spowija mgła, która jest konsekwencją wypalania lasów w sąsiedniej Indonezji, dwoje nastolatków postanawia opuścić dzień w szkole i spędzić go bezczynnie w domu jednego z nich. Początkowe wałęsanie się z kąta w kąt, niemożność znalezienia sobie zajęcia przeradzają się w niewinną przygodę miłosną.
Każde miejsce na Ziemi, nawet najmniej atrakcyjne, może okazać się kopalnią złota, gdy tylko poświęci mu się trochę czasu. Wystarczy usiąść w herbaciarni, popatrzeć na ludzi, pójść do sklepu czy do fryzjera. Eric Khoo w swoim drugim filmie rodzinnemu miastu i jego mieszkańcom poświęca jeden dzień. Opowiada o współczesnych Singapurczykach, tym razem zaglądając do ich domów - na miejsce akcji wybiera 12 piętro komunalnego bloku.
Od kilku już nocy Desmonda prześladuje sen, w którym zostaje zamordowany. Jego przyjaciel Adam namawia go na wizytę u szamana Isnaha. Szaman poddaje Desmonda specjalnemu rytuałowi. Po tym razem spokojnej nocy bez koszmaru, Desmond trafia na posterunek policji oskarżony o popełnienie morderstwa, którego to faktu nie pamięta...