Historia jednego popołudnia. Profesor matematyki udziela sprytnemu, dość bezczelnemu i zdesperowanemu studentowi przewrotnej lekcji życia – częsty u reżysera motyw konfrontacji nieopierzonej młodości z dojrzałą mądrością.
Docent Marek, pracujący nad eliksirem z jadu pająków, przeprowadza się z rodziną do willi, której właścicielką jest starsza pani. Okazuje się, że kobieta ma własne plany związane z eliksirem docenta.
Akcja serialu toczy się w środowisku studentów warszawskich uczelni, mieszkających w akademiku. Ich życie upływa wśród typowych studenckich problemów związanych z sesjami, egzaminami, szczególnie wymagającymi wykładowcami. Ale nie mniej niż nauka studenckie głowy zaprząta wieczny brak pieniędzy, niespodziewane wizyty rodziców, kłopoty z poderwaniem upatrzonej dziewczyny czy zorganizowaniem kolejnej „imprezki”.
Serial rozpoczyna się od procesu Staszka (Tomasz Schuchardt), syna naczelnika Pogotowia Górskiego Jana Tarnowskiego (Bogusław Linda). Chłopak jest oskarżony o pobicie wykładowcy. Dostaje wyrok w zawieszeniu i opiekę kuratorską. Rezygnuje ze studiów prawniczych, opuszcza Kraków i wraca do Zakopanego. W domu nie przyznaje się matce ani do procesu, ani do porzucenia studiów. Jedyną osobą, która zna prawdę, jest jego ojczym Witold. Co czeka Staszka w Tatrach? Czy zostanie ratownikiem, podobnie jak ojciec? Czy wśród członków załogi GPR chłopak znajdzie prawdziwych przyjaciół?
Rodzina Barańskich mieszka na przedmieściu. Matka całkowicie poświęca się roli pani domu, co jest źródłem jej nieustającej frustracji. Ojciec utrzymuje rodzinę, ale to nie jego zdanie jest w domu najważniejsze. Model życia Leszczyńskich jest zupełnie inny. Matka jest rozwódką. Ze swojego pierwszego związku ma dorastającą córkę, a z obecnego małżeństwa kilkuletniego syna. Spełnia się zawodowo, podczas gdy jej mąż zmaga się nie tylko z wychowaniem dzieci, ale również z własną niemocą w kwestii ponownego wyboru ścieżki kariery zawodowej. Jest bezrobotny. Choć Barańscy hołdują wartościom konserwatywnym, a Leszczyńscy wydają się być postępowymi intelektualistami, okazuje się, że tak naprawdę więcej ich łączy niż dzieli. Dobre chęci rodziców przynoszą często opłakane, choć zabawne rezultaty.