Filmy Boliwia

Przeszukaj katalog
W suchych, wyżynach boliwijskich starsza para Quechua od lat prowadzi to samo codzienne życie. Podczas niezwykle długiej suszy Virginio (80 l.) choruje i świadom zbliżającej się śmierci czeka ostatnie dni, ukrywając swoją chorobę przed Sisą (81 l.). Nie chce migrować do miasta, tak jak reszta społeczności. Wszystko przyspiesza przybycie jego wnuka Clevera (23 l.), który przyjeżdża z wiadomościami. Cała trójka zmierzy się, każdy na swój sposób, z suszą, zmianami i sensem życia.
Boliwijczycy pochodzenia indiańskiego stanowią większość ludności kraju, ale ich kultura została w dużej mierze zniszczona przez cywilizację zachodnią. "Krew kondora" jest spotkaniem z hermetyczną społecznością, która od 400 lat walczy o zachowanie swojego języka, religii i obyczajów. Indianie rozumują kolektywnie, działają w grupie, są zdyscyplinowani i nieugięci. Ich gawędy są długie, ale w wyrażaniu myśli są bardzo oszczędni. Są powściągliwi, ich poczucie czasu jest inne niż nasze.


Młody, tajemniczy mężczyzna przyjeżdża do zaśnieżonego miasta północnej części stanu Nowy Jork i melduje się w hotelu. Przesiaduje w pokoju wiele godzin, do czasu niezwykłego telefonu ok. 4 nad ranem, który całkowicie zmienia jego życie. Od tego czasu, nic już nie będzie takie samo.
Maria Francisca, bogata młoda dziedziczka i jej przyjaciółka Mariana De Castro, młoda protestancka wdowa, są oskarżane o uprawianie czarów. Panująca w tym czasie Inkwizycja, nie może na to spokojnie patrzeć.
Elder (Julio César Ticona) przybywa pieszo do La Paz po siedmiu dniach marszu, aby zaprotestować wraz ze swoimi przyjaciółmi górnikami przeciwko wydaleniu ich z kopalń Huanuni. Wkrótce zachoruje, a metropolia stopniowo go dusi. Max (Max Bautista Uchasara), uliczny czarownik, bezlitośnie przedziera się przez granice miasta, które wydaje się być zakotwiczone w głębi jego jestestwa. Ścieżka Eldera, potępionego, przetnie drogę Maxa w odkupieńczej miejskiej symfonii, od wnętrzności Ziemi do 3600 metrów wysokości stolicy Boliwii.
Słowa kluczowe

Proszę czekać…