W Natal, na północnym wybrzeżu Brazylii, wszyscy przygotowują się do wystrzelenia w kosmos pierwszej załogowej rakiety kosmicznej. W pobliżu centrum kosmicznego mieszka małżeństwo z dwójką dzieci. Ona jest sprzątaczką, a on mechanikiem, ale marzą o innym życiu.
Lewis Moon i jego przyjaciel lądują małym samolotem w okolicy nadzorowanej przez komendanta Guzmana, którego celem jest zajęcie indiańskich terenów. Namawia więc on Lewisa do zbombardowania indiańskiej wioski. Małżeństwo misjonarzy, Leslie i Andy Huben, chcą się sprzeciwić zaborczym pomysłom komendanta. Lewis leci potajemnie do wioski i wyskakuje ze spadochronem. Indianom jawi się jako bóg, który zstąpił z nieba.
Nico ma 30 lat i w rodzinnej Argentynie jest znanym aktorem. Kiedy nie może dojść do porozumienia ze swoim producentem, postanawia wyjechać do Nowego Jorku i zacząć karierę na własnych warunkach. Na miejscu okazuje się jednak, że nie wygląda do końca jak Latynos, a jego akcent taki właśnie jest. Żeby się utrzymać, musi stać za barem albo opiekować się dziećmi… Portret samotności imigranta na tle tętniącego życiem wielkiego miasta. Jak odnaleźć się w takiej metropolii? Jak żyć, kiedy traci się widownię?
Artysta, polityczny outsider, gwiazda brazylijskiej muzyki, aktywista na rzecz środowiska naturalnego, były minister kultury Brazylii. Życiorys, którym można by obdzielić wiele osób należy do jednego niezwykłego człowieka - Gilberto Gila, bohatera filmu Viramundo. Film zaczyna się w małej amazońskiej wiosce, gdzie Gil gra koncert transmitowany w świat za pomocą internetu. Ten występ jest swoistym manifestem wyjątkowego artysty, który postanowił wyruszyć w podróż po południowej półkuli w poszukiwaniu śladów ginącej w globalnym świecie różnorodności. Wyprawa ta poprowadzi legendarnego brazylijskiego muzyka i jednego z pionierów Tropicalismo z jego ojczyzny, przez Południową Afrykę aż do Australii. Po drodze Gil organizuje koncerty, spotyka się z mieszkańcami małych wiosek, przedstawicielami umierających powoli kultur. Śpiewa i głośno mówi o rzeczach, które są dla niego najważniejsze - o równości, różnorodności, wolności. Używa muzyki i nowych technologii, by świat był lepszym, ciekawszym i pełnym nadziei miejscem.
Kiedy blogerka zakochuje się we vlogerze, ich romans staje się przebojem Internetu. Sprawy się komplikują, gdy trzeba oddzielić świat wirtualny od rzeczywistego.
Planeta Antar zostaje podbita przez okrutnego Ratama. Tyran zmienia większość mieszkańców w niewolników, a żyjącą z nim w pałacu księżniczkę przekonuje o tym, że jej poddani żyją w szczęściu i dobrobycie. Wszystko zmienia się gdy Xeron dowiaduje się prawdy i ucieka z trzema książętami oraz rycerzem bez imienia.
Gabriel Martins rysuje w swoim filmie portret czarnej brazylijskiej rodziny reprezentującej klasę pracującą: ojca z problemami alkoholowymi, który z dnia na dzień traci pracę, matki sprzątającej po domach, która nie może dojść do siebie po wybuchu dynamitu w barze, dorosłej córki ukrywającej przed rodzicami swoją tożsamość seksualną, a także młodszego syna marzącego o podróży na Marsa. Martins doskonale pokazuje, jak nasze marzenia i dążenia bardzo często sprzeczne są z oczekiwaniami najbliższych nam osób. Robi to w sposób niesłychanie świeży i lekki w formie, z wyraziście nakreślonymi bohaterami i pulsującym, pełnym dźwięków brazylijskim miastem w tle.
Po kilku dniach dryfowania w oceanie głuche dziecko po raz pierwszy słyszy. Zaskoczony dźwiękiem wydawanym przez wieloryba, Juzé pozostaje zaintrygowany do końca życia.