Akcja filmu rozgrywa się w latach osiemdziesiątych. Mężczyzna jadący samochodem zostaje oślepiony przez światła auta z naprzeciwka, dochodzi do wypadku...Każdemu marzy się jakaś przyszłość. Przyszłość, która może urzeczywistnić się bez naszego wysiłku. Kiedy los zsyła nam walizkę, której zawartością może być coś, co spełni wszystkie nasze marzenia, do czego możemy się posunąć, by nikt nam tego nie odebrał?
Dariusz Ambroszczyk prowadzi jedno z najstarszych łódzkich kin – Tatry. Jest szefem obiektu, a zarazem jego jedynym pracownikiem, w związku z czym do jego obowiązków należy sprzedawanie biletów, wpuszczanie na widownię, jak również wyświetlanie filmów. Choć pan Dariusz codziennie uparcie wyczekuje widzów, ci jakby zupełnie zapomnieli o jego kinie, odwiedzając je jedynie od przypadku do przypadku. Do mężczyzny zaczyna docierać, że kino, będące sensem jego życia, powoli chyli się ku upadkowi.
Młody człowiek, będący dopiero na początku swojej drogi studenckiej, nagle postanawia zmienić dotychczasowe życie. Jest przekonany, że nie ma innego wyjścia. Ta decyzja diametralnie zmienia jego los. W filmie obserwujemy jego rozterki na 7 dni przed…
Umiera ojciec, syn toczy opowieść o swoim życiu. Będąc niemowlęciem ojciec woził go w wózku na spacer do knajpy, zostawiając śpiące dziecko przed lokalem. Matka w tym czasie handlowała rąbanką, a kiedy dorósł, pomagał jej w tym nie całkiem legalnym interesie. Forsę jaką na tym zarobili przeznaczali na lekarstwa dla chorego na raka ojca.
Krótka etiuda fabularna rozgrywająca się latem nad jeziorem. Jest tu sporo ludzi: jakiś wędkarz, opalające się dziewczyny, policjant popisujący się przed nimi, para czeskich turystów szukających Warszawy, kajakarz próbujący pokazać im właściwą drogę. Z pozoru nic nie wróży tragedii, która się tu wydarzy...
Krótka etiuda fabularna, rozgrywająca się na dworcu kolejowym we Wrocławiu. Niezwykły klimat i charakterystyczna architektura dworca sprawiają, że młody podróżnik popada w dziwny stan, przejawiający się tym, że dworzec przemienia się w jego oczach w katedrę, a podróżni w uczestników nabożeństwa...