Bajka o smoku, który za bardzo lubił słodycze i terroryzował królestwo, by ciągle dostawać ciastka do jedzenia. Porwał nawet księżniczkę w zamian za słodki okup. Na szczęście znalazł się bohaterski rycerz, który pokonał smoka. Barnaba został królewskim kowalem.
„Mnie jest tak i dobrze” mówi główny bohater dokumentu Józefa Cyrusa – samotny, starzejący się rolnik, który bez narzekania znosi codzienne niewygody i prowadzi tradycyjne wiejskie gospodarstwo. „(…) Rola nie może stać, trzeba ciągle pracować” – tłumaczy. Kamera towarzyszy wysiłkom głównego bohatera, który – choć końca dobiegają lata 70. XX wieku – nie dysponuje żadnymi maszynami rolniczymi i pracuje niczym dziewiętnastowieczni chłopi. Jego jedynym pomocnikiem i wiernym towarzyszem jest tytułowy wół. Stopniowo, w kolejnych ujęciach poznajemy światopogląd bohatera. Jest to świadectwo człowieka z innej epoki, który odmawia nawet spania na materacu, bo „na słomie się urodził i na słomie dożyje”. Kolejne części filmu, m.in. kosa, jarzmo, urodziny, sianożęcie czy jesień, to elementy, które nadają rytm życiu głównego bohatera. Film jest pracą dyplomową reżysera, scenarzysty i operatora Józefa Cyrusa. Film otrzymał nagrodę specjalną na Krakowskim Festiwalu Filmowym w 1978 roku.
Dokument ukazujący turystyczne atrakcje stolic Polski i Czechosłowacji. Przegląd najważniejszych obiektów i miejsc, które powinni odwiedzić turyści, chcący poznać historię i stan dzisiejszy obu metropolii.
O jaką katastrofę chodzi? W kadrach pojawiają się różne obrazy: jak zawsze wszechobecne słoneczko, oczy tętniące w rytm niepokojącej muzyki, tłumy ludzi w oczekiwaniu na jakieś wydarzenie, są też zbliżenia na detale – poruszające się ludzkie nogi (pani w szpilkach i pan w mokasynach). Katastrofa nie następuje, ale za to do filmu wkrada się element dystansu; przez chwilę w pierwszych i ostatnich ujęciach możemy zobaczyć materię twórczą – samą taśmę. Na przeźroczystym celuloidzie powtarzalne rysunki zdają się ciągnąć w nieskończoność. Każdy z nich musiał być naniesiony osobno, od nowa, bezpośrednio na taśmie. Kilkuminutowy film zyskuje inny wymiar czasu.
W wyimaginowanej wiosce Saint-Gratien cukiernik z talentem wróżbiarskim zapisuje z wyprzedzeniem zwycięskie numery do trifecty na niedzielnych tartach. Czy to koniec trifecty?
Tytuł filmu nawiązuje do słynnej bitwy pod Raszynem 19 kwietnia 1809 roku, w której wojska polskie starły się z wojskami austriackimi. Scenariusz cofa się do 1806 roku, kiedy to wojska napoleońskie wkroczyły na ziemie polskie. Wojska polskie i saskie, którymi dowodził książę Józef Poniatowski rozegrały bitwę z korpusem wojsk austriackich dowodzonymi przez arcyksięcia Ferdynanda d'Este. Walka zakończyła się podpisaniem przez obie strony porozumienia.
Claudia Garancy miała nieszczęście stracić męża w wypadku. Od tamtej pory przeniosła swoją miłość i czułość na córkę Josaphę. Dzięki matczynej miłości, jasności umysłu i cierpliwej czujności, starała się poprowadzić małą Josaphę ścieżką szczęścia. Dlatego, gdy Claudia dowiedziała się, że jej córka, teraz młoda dama, potajemnie śpiewa w nocnym klubie, jest zaniepokojona. Dla niej bycie artystką stanowi najgorszą przeszkodę na drodze do szczęścia...
Scenarzysta napisał sztukę dla telewizji, opowiedział w niej mroczną historię. Kiedy pewien młody człowiek ginie, pisarz musi zmagać się z oskarżeniami, że stał się spiritus movens wspomnianej tragedii.