Doba z życia szpitala. Obiektem 24-godzinnej obserwacji są lekarze z I Oddziału Chirurgii Urazowej szpitala przy ul. Barskiej w Warszawie. Kamera towarzyszy im w porannym przydziale pracy, w czasie obchodu, w gabinecie zabiegowym i na sali operacyjnej, przy kasie, w końcu w lekarskiej dyżurce. Mimo trudnych warunków pracy lekarze nie poddają się w codziennej walce o życie pacjentów. Wadliwe urządzenia, stare narzędzia, zimowa aura i zmęczenie jakby nie miały wpływu na jakość ich pracy. Nie są robotami, przeciwnie, dzielą się wątpliwościami, ale współdziałanie podtrzymuje w nich gotowość do niesienia pomocy. Podział materiału filmowego na godziny uświadamia, że każdy dyżur jest maratonem, w którym trzeba rozłożyć siły. Znakomity przykład sztuki dokumentu autorstwa Krzysztofa Kieślowskiego.
Arvind kocha Ashę. Chcą się pobrać, ale astrolog ojciec Ashy przewiduje kłopoty. Żyją jednak razem pomimo niezadowolenia społeczności, a Asha zostaje w ciąży. Arvind spotyka Neelam, co komplikuje sytuację. Los stawia ich w trudnych sytuacjach, i może być trudno wrócić do siebie.
Rejestracja przygotowań i plebiscytu na pracownika roku w jednym z warszawskich przedsiębiorstw. Procedura konkursu jest skomplikowana i wieloetapowa. Liczą się sumienność i uczciwość, ale też praca społeczna. Nagrodą dla zwycięzcy jest zegarek.
W kadrach widzimy typowe sceny z przedsiębiorstwa czasów PRL, relacje dyrektora z pracownikami, przeciągające się narady, hasła na ścianach i wszechobecne papierosy.
Czterech małych chłopców odkrywa pewnego dnia drzwi, które prowadzą do tajemniczego ogrodu, gdzie żyje wieloryb. Postanawiają iść dalej. Na początku natrafiają na kota, ale nie wskazuje im to drogi do wieloryba. Pytają krasnoluda, ale on tylko milczy. A kiedy chłopcy pytają inne zwierzęta, które im nie odpowiadają, wyczuwają, że muszą sami znaleźć wieloryba.
Po niespodziewanej śmierci swojej córeczki, Julia Lofting, bogata amerykanka mieszkająca w Londynie, rozwiązuje swoje nieszczęśliwe małżeństwo i kupuje dom w Kensington. Dom jest nawiedzony przez ducha ohydnej, niedobrej dziewczynki która zginęła w 1950 r. Duch planuje użyć Julii do zemsty.
Bajka o smoku, który za bardzo lubił słodycze i terroryzował królestwo, by ciągle dostawać ciastka do jedzenia. Porwał nawet księżniczkę w zamian za słodki okup. Na szczęście znalazł się bohaterski rycerz, który pokonał smoka. Barnaba został królewskim kowalem.
„Mnie jest tak i dobrze” mówi główny bohater dokumentu Józefa Cyrusa – samotny, starzejący się rolnik, który bez narzekania znosi codzienne niewygody i prowadzi tradycyjne wiejskie gospodarstwo. „(…) Rola nie może stać, trzeba ciągle pracować” – tłumaczy. Kamera towarzyszy wysiłkom głównego bohatera, który – choć końca dobiegają lata 70. XX wieku – nie dysponuje żadnymi maszynami rolniczymi i pracuje niczym dziewiętnastowieczni chłopi. Jego jedynym pomocnikiem i wiernym towarzyszem jest tytułowy wół. Stopniowo, w kolejnych ujęciach poznajemy światopogląd bohatera. Jest to świadectwo człowieka z innej epoki, który odmawia nawet spania na materacu, bo „na słomie się urodził i na słomie dożyje”. Kolejne części filmu, m.in. kosa, jarzmo, urodziny, sianożęcie czy jesień, to elementy, które nadają rytm życiu głównego bohatera. Film jest pracą dyplomową reżysera, scenarzysty i operatora Józefa Cyrusa. Film otrzymał nagrodę specjalną na Krakowskim Festiwalu Filmowym w 1978 roku.
Dokument ukazujący turystyczne atrakcje stolic Polski i Czechosłowacji. Przegląd najważniejszych obiektów i miejsc, które powinni odwiedzić turyści, chcący poznać historię i stan dzisiejszy obu metropolii.
O jaką katastrofę chodzi? W kadrach pojawiają się różne obrazy: jak zawsze wszechobecne słoneczko, oczy tętniące w rytm niepokojącej muzyki, tłumy ludzi w oczekiwaniu na jakieś wydarzenie, są też zbliżenia na detale – poruszające się ludzkie nogi (pani w szpilkach i pan w mokasynach). Katastrofa nie następuje, ale za to do filmu wkrada się element dystansu; przez chwilę w pierwszych i ostatnich ujęciach możemy zobaczyć materię twórczą – samą taśmę. Na przeźroczystym celuloidzie powtarzalne rysunki zdają się ciągnąć w nieskończoność. Każdy z nich musiał być naniesiony osobno, od nowa, bezpośrednio na taśmie. Kilkuminutowy film zyskuje inny wymiar czasu.