Mężczyzna u schyłku życia tęskni za swoją największą pasją - lataniem. Na co dzień chodzi z głową w chmurach i nie chce zejść na ziemię. Twarze dawnych znajomych i wydarzenia z przeszłości bledną, jednak jedno spojrzenie w górę przywraca emocje tamtych chwil do życia. Kiedyś as przestworzy, dziś zostały mu już tylko resztki wspomnień.
Młoda kobieta z marzeniami dalekimi od przyjętych standardów podejmuje zmagania ze swoim mężem i nadmuchiwanym aligatorem. Nie wie czy dziecko, którego się spodziewa otrzyma odpowiednie wsparcie, a sama też go mocno potrzebuje.
Dawniej matki, chcąc odstawić dziecko od piersi, nacierały ją naparem z piołunu, tak by dziecko, poczuwszy gorzki smak, już nigdy więcej nie chciało mleka matki.


Etiuda Zwierzęta futerkowe (1960) oparta jest na noweli Stanisława Dygata z jego zbioru „Pola Elizejskie” (1949). W jednej z paryskich brasseries wraz z końcem wojny spotykają się dwaj żołnierze polskiej armii walczącej na froncie zachodnim. Snują plany na przyszłość, wracają pamięcią do marzeń z dzieciństwa, boleją nad kruchością wszystkiego w obliczu wojny. Jeden z nich postanawia za wszelką cenę trzymać się swojego planu hodowli zwierząt futerkowych, wierząc, że ta prosta, zwyczajna praca może utrzymać go przy życiu, nadać życiu ponownie sens po tym wszystkim, czego doświadczył. W pewnej chwili do lokalu wchodzi kobieta…
Bezpretensjonalny i nostalgiczny portret dzieciństwa widzianego oczami dziewczynki z wielodzietnej rodziny. Tytułowe imię głównej bohaterki nie pada ani razu, nawet gdy dziewczynka przedstawia całą swoją rodzinę. Agnieszka nie wypełnia swoją osobą całego kadru jak to mają w zwyczaju dzieci – poznajemy ją raczej przez detale: dłonie zaciskające się na trzepaku czy gładzące fakturę ściany, szeroki, niepełny uśmiech i głos z offu. Dzięki poetyckim zdjęciom Dariusza Kądzieli poznajemy piękno i złożoność świata Agnieszki, jej prostotę i wrażliwość. Gra kontrastem i światłocieniem składa się na obraz doskonale ujętego świata dzieciństwa. Zdjęcia przypominają fotografie Edwarda Hartwiga czy Tadeusza Rolkego, a muzyka – kompozycje Leszka Możdżera czy Krzysztofa Komedy. Film zdobył nagrodę na łódzkim Festiwalu Etiud Studenckich w 1983 roku.
Jajko to kolejny w dorobku debiutującej wówczas Doroty Kędzierzawskiej film podejmujący temat dzieci. W etiudzie reżyserka wymownie pokazuje dziecięcą samotność, surowość PRL-owskiego dzieciństwa. Rodzeństwo – starszy chłopiec i młodsza dziewczynka – spędza długie godziny w milczeniu, rozmyślając w fotelu, wypatrując czegoś (a może kogoś? Rodziców?) przez okno, pozbawione typowych atrybutów dzieciństwa jak zabawki czy domowi pupile. Między dziećmi czuć delikatną przewagę, zwłaszcza w sposobie zachowania się chłopca. Troskę i czułość szczególnie widać w scenie, kiedy brat gotuje tytułowe jajko, pierwotnie prawdopodobnie z myślą o sobie, by pod naporem siostrzanego spojrzenia oddać je dziewczynce. Głód relacji i ciepła ujawnia scena, w której chłopiec wyprowadza na spacer kurę, przetrzymywaną w łazience. Traktuje ptaka jak psa, prowadząc go na sznurku, podsuwając jedzenie, tuląc i pieszcząc. Zgrzebna, zrujnowana przestrzeń wokół chłopca podkreśla jego samotność i smutek.
Etiuda fabularna na podstawie opowiadania Sławomira Mrożka pod tym samym tytułem. Z konieczności posiadania słonia w fikcyjnym zoo rodzi się pomysł jego zrobienia. Powstaje olbrzymie, dmuchane zwierzę, które zamiast stać się główną atrakcją, odlatuje na oczach wycieczki szkolnej.
Drewniany pociąg w trakcie swojej podróży spotyka różne osoby.
Pełna czarnego humoru etiuda studenta łódzkiej Szkoły Filmowej. Dokumentalny portret słowackiej wsi – zamierającego świata, w którym główne ożywienie wprowadzają pogrzeby.
Oparta na opowiadaniu Jerzego Andrzejewskiego „Pierwsza miłość”, delikatna historia dwojga siedmiolatków między którymi rodzi się uczucie.
Słowa kluczowe

Proszę czekać…