Jurek ma 23 lata i jest studentem historii. Mieszka z kochającą ciocią, która wychowuje go i utrzymuje. W poczuciu, że jest ona przyczyną i symbolem egzystencjalnej nudy, monotonii i marazmu w jego życiu, sięga po młotek... Jednak czy jego życie bez ciotki faktycznie nabierze wreszcie jaśniejszych barw? Zabicie ciotki to film o walce z własnymi demonami, oparty na niedokończonej powieści Andrzeja Bursy z roku 1957.
Młoda pielęgniarka pracuje w hospicjum. Opiekuje się kilkorgiem śmiertelnie chorych ludzi: niemowlęciem; mężczyzną, który chciał namalować na suficie nad swoim łóżkiem błękit nieba; kobietą, która wspomina swoje najpiękniejsze lata. Chorzy powoli gasną...
Młody mężczyzna spóźnia się na pogrzeb swojej ciotki, odbywający się w małej wiosce położonej w centralnej Polsce. Na miejscu musi odpierać uszczypliwości ze strony kilku kobiet, bowiem jako osoba z zewnątrz naruszył porządek hermetycznej społeczności. Gdy ucieka mu ostatni autobus, nie ma innego wyjścia, jak zostać na noc.


Film stanowi wspólne przedsięwzięcie 13 polskich reżyserów, którzy upamiętnili wydarzenia Sierpnia ’80. Każdy z autorów pokazał własne wspomnienia z tego okresu. Fabuła, jak i forma filmów były zależne jedynie od twórcy, a cel wspólny stanowiło ukazanie fenomenu Solidarności, która ponad wszelkimi podziałami społecznymi, potrafiła dokonać niemożliwego na miarę dzisiejszych standardów – zjednoczyła 10 milionów Polaków.
Na zrealizowaną w 1963 roku etiudę szkolną składa się krótki wątek fabularny wpleciony w scenerię krakowskich juwenaliów. Kamera cały czas znajduje się w centrum wydarzeń i towarzyszy głównemu bohaterowi – Jurkowi – w poszukiwaniach siostry. Ukazane w etiudzie wydarzenia w zamyśle stanowiły część większej całości. W roli głównej w etiudzie wystąpił Andrzej Paczkowski, obecnie znany historyk.
„Ręce do góry, to jest napad!” – mogłyby krzyknąć dwie kobiety, ubrane w nikaby, z okularami przeciwsłonecznymi, które postanowiły okraść bank. Jednak bez słowa zabierają pieniądze, wsiadają do niebieskiego kabrioletu i rzucają się do ucieczki przed policją. Ta historia tylko zaczyna się jak podkręcona wersja Thelmy i Louise, bo zmierza do zupełnie innego, zaskakującego finału. Przypominająca teledysk, osadzona w świecie kolorowych reklam i krzyczących afiszy animacja może być punktem wyjścia do dyskusji o konsumpcjonizmie i przedmiotowym traktowaniu kobiet.
Do klasztoru przybywa student architektury. Jest młody, pełen sił witalnych. Podczas pracy w kościele pali papierosy, nie modli się. Styka się z ojcem prowincjałem – starym człowiekiem, który przeżywa z godnością ostatnie dni swego życia. Nawiązuje się między nimi pewne porozumienie, zainteresowanie. Student obserwuje z boku ostatnie dni tytułowego bohatera. Kiedy mnich umiera, młody człowiek reaguje buntem. Po kilku miesiącach opuszcza klasztor. Zanussi przedstawia śmierć jako coś, przed czym nie można uciec.
Film „Miasto Płynie" ukazuje Polskę jako skansen pewnych obyczajowych 'obrazków' typowych jedynie dla tego zakątka Europy. Nie stara się udowodnić, że jesteśmy tacy sami jak inne narody, wręcz przeciwnie. Pełen jest typowo polskich scenerii, postaci, prezentuje bardzo aktualne problemy, z którymi borykają się współcześni Polacy, ich zagubienie w realiach rodzącego się kapitalizmu, ale i temperament, butność i upór.
Obydwoje zostali skazani za morderstwo. Znają się tylko z listów, które piszą do siebie regularnie od ośmiu lat. Dziś Agnieszka wychodzi na przepustkę, podczas której zobaczy go po raz pierwszy.
Główny bohater Rafał jest fryzjerem, jest zakochany w Kamie, która niestety jakiś czas temu porzuciła go dla Bartka. Rafał nie może się z tym pogodzić i nadal mieszka u jej rodziców z nadzieją, że powróci. Na co dzień musi znosić ojca Kamy, znerwicowanego, byłego funkcjonariusza SB. Tymczasem w jego salonie fryzjerskim zjawia się urocza Majka...
Słowa kluczowe

Proszę czekać…