Jest to widowisko, które momentami działa jak thriller, momentami jak techno-farsa, a chwilami jak niepokojący manifest nieświadomie usprawiedliwiający totalną inwigilację.
przeczytaj recenzję
Michael Douglas tym właśnie filmem wszedł do panteonu największych sław aktorskich, którzy to nieraz i nie dwa dali największy popis swoich umiejętności w tym zawodzie. Genevieve Bujold jako doktor Susan Wheeler badająca pacjentów z wszelkimi możliwymi odmianami śpiączki też wypadła wiarygodnie. Ci dwaj zagrali najlepiej w całym filmie. Muzyka skomponowana przez Jerry'ego Goldsmitha jest całkiem dobra, ale bardzo skromna emocjonalnie, przez co człowiek nie jest w stanie jej porządnie zanucić. Tematyka jest bardzo aktualna - uśmiercanie pacjentów wbrew chęci ich samych oraz rodzin. Mafia medyczna ostatnio działa najlepiej w swojej historii istnienia. Film "Śpiączka" daje dużo do myślenia i zawsze trzeba się mieć na baczności, bo nigdy nie wiadomo ile człowiek będzie tak naprawdę przebywał w szpitalu. 8/10
Wydawałoby się, że powieść Agathy Christie stanowiąca kanwę scenariusza to będzie samograj. A jednak wyszło coś nijakiego, co bez żalu można sobie odpuścić.
Pomysłowy, wzbudzający zaciekawienie, jak ta historia może się skończyć. Lekko wzruszający, nieco skłaniający do refleksji. Wiele emocji w krótkiej formie.
Typowy film, który można obejrzeć dla rozrywki, ale który nie pozostanie na długo w pamięci. Aby przeżyć i poczuć coś więcej, trzeba sięgnąć do innego kina.
Kiedy Donnie rozmawia ze swoją terapeutką o seksie, mówi, że fantazjuje o Christinie Applegate. W scenariuszu jego fantazją była Alyssa Milano. Zmieniono to, ponieważ w 1988 roku, kiedy toczy się akcja filmu, Milano miała szesnaście lat.