„List do mojej młodości” wydaje się co nieco przydługim kazaniem dydaktycznym przeznaczonym dla krnąbrnej młodzieży, która nie szanuje autorytetów i na każdym kroku je kwestionuje
przeczytaj recenzję
SPOJLER -> Dziewczyna z przeszłością dostaje pracę w domu bogatych małżonków. Żona ma problemy psychiczne. Każde z domowników skrywa jakąś tajemnicę. W końcu pomoc domowa i pan domu nawiązują romans. Potem mąż wybiera kochankę, która 10 lat spędziła w pierdlu i olewa żonę, która potrzebuje pomocy. A potem... zwrot akcji. Okazuje się, że to nie żona była w tym domu problemem. Szkoda tylko, że trzeba było na to czekać aż do połowy filmu. / Pierwsza połowa: 3/10 (nudy jak falki z olejem). Druga połowa: 9/10 (mało rzeczy mnie w dzisiejszych czasach dziwi w filmach, a fabuła mnie tu autentycznie zaskoczyła). / Kto by pomyślał, że Massimo z szajsu Blanki Lipińskiej jak chce, to potrafi coś z siebie aktorsko wykrzesać.
Jedna z najlepszych komedii z de Funesem (serię z Fantomasem wolę od serii z żandarmami). Za dzieciaka bałam się Fantomasa jak diabli i byłam strasznie ciekawa jak on wyglądał pod tą maską.
Jak na kino familijne całkiem nieźle, chociaż Eddie Murphy średnio mi pasował do roli Dolittle'a. Wolę go w filmach w klimacie "Gliniarza z Beverly Hills". Zwierzęta ❤️. "Dlaczego świnka morska? Przecież nie jestem z morza." 😂
Tylko p. C mogła to zagrać. Tak jak to właśnie Ona potrafi.
Do obejrzenia kilka razy z odstępami, żeby się wgryzlo.
Godne polecenia, ala nastaw się na trudny temat.
Kiedy Donnie rozmawia ze swoją terapeutką o seksie, mówi, że fantazjuje o Christinie Applegate. W scenariuszu jego fantazją była Alyssa Milano. Zmieniono to, ponieważ w 1988 roku, kiedy toczy się akcja filmu, Milano miała szesnaście lat.